Rozmowa Międzynarodowej Agencji Informacyjnej Zenit z ojcem dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR

Międzynarodowa Agencja Informacyjna Zenit rozmawia z ojcem dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, założycielem i dyrektorem Radia Maryja (6.11.2012)

Zainteresowanie katolickich mediów głoszeniem ewangelicznego orędzia oraz troska o to należą do priorytetów Kościoła. Jak wygląda sytuacja mediów katolickich w Polsce?

– Pamiętam, jak wiele lat temu podczas jednej z rozmów Ojciec Święty Jan Paweł II zapytał mnie o możliwość założenia katolickiej telewizji. Kiedy ktoś z obecnych powiedział, że w Polsce jest już mała telewizja katolicka prowadzona przez ojców franciszkanów (niestety w kilka lat później zamknięta), odparłem: „Bardzo dobrze, że ona jest, ale byłoby wskazane, żeby w Polsce procent mediów polskich odpowiadał procentowi Polaków, a procent mediów katolickich – procentowi katolików”.

 

Chce Ojciec powiedzieć, że media polskojęzyczne są w rękach obcych, a procent katolickich mediów jest niewielki?

– Właśnie tak. Na tle całej geografii mediów w Polsce media katolickie – i ogólnie media niezależne – stanowią bardzo nikły procent. Coś takiego można było zrozumieć w czasach komunizmu, kiedy wszystko było kontrolowane i koncesjonowane przez ówczesny reżim, ale wraz z utworzeniem niezależnego związku „Solidarność” pojawiły się oczekiwania zwiększenia liczby mediów katolickich oraz prawa do transmitowania w radiu Mszy Świętej.

Ale zamach stanu gen. Jaruzelskiego w 1981 r. zablokował wszystkie te dążenia…

– Stan wojenny zablokował życie demokratyczne aż do roku 1989. Wraz z upadkiem Muru Berlińskiego podpisano porozumienie między rządem a Episkopatem. Od tej chwili każda diecezja mogła mieć swoją stację radiową. Księża biskupi przekazali nam swoje częstotliwości i tak oto założyliśmy Radio Maryja i rozpoczęliśmy nadawanie.

 

Z jakimi problemami muszą zmagać się katolickie środki przekazu?

– Gdy mówimy o mediach, nie możemy sprowadzać ich jedynie do kwestii techniki czy aparatury, ale przede wszystkim winniśmy myśleć o dziennikarzach. W czasach komunistycznych studenci byli kształceni w duchu marksistowskim. Dzisiaj niestety do tego modelu marksistowskiego dołączył model radykalno-libertyński. By pozwolić rozwijać się mediom katolickim, trzeba było rozpocząć kształcenie dziennikarzy w szkołach i na uczelniach katolickich. Ogólnie sytuacja katolickich środków przekazu jest trudna. Przykładem może być tygodnik „Niedziela” powstały 86 lat temu, dwa razy zamykany – pierwszy raz w 1939 r., w czasie II wojny światowej, a drugi raz w latach 50. przez władze komunistyczne na 26 lat. Został wznowiony w latach 80. XX wieku dzięki ks. infułatowi Ireneuszowi Skubisiowi i stał się jednym z najbardziej rozpowszechnionych polskich tygodników katolickich. Do dzisiaj istnieje, choć musi borykać się problemami finansowymi. Środowiska radykalno-libertyńskie dysponują ogromnymi środkami na media, których Kościół nie posiada, chociaż jest stale oskarżany o posiadanie bogactw, co nie jest prawdą.

Poza tym są trudności w zdobyciu pozwoleń i koncesji umożliwiających działanie. Stosunkowo łatwiej jest uzyskać pozwolenie na wydawanie prasy, książek, ale gdy w grę wchodzi radio czy telewizja, w dalszym ciągu są tutaj bariery ideologiczne. Ludzie, którzy są u władzy w Polsce byliby skłonni udzielić nam takich pozwoleń, gdybyśmy byli bardziej „poprawni politycznie”, czyli podlegli ich modelowi kulturowemu. Tyle tylko że poddanie się takiemu szantażowi, oznacza ograniczenie szans ewangelizacji. Media katolickie muszą być niezależne od jakichkolwiek układów polityczno-finansowych i od wielkich tego świata.

Media założone przez Ojca: Radio Maryja i Telewizja Trwam, płacą wysoką cenę za swoją niezależność…

– Na początku, w 1991 roku, Radio Maryja uzyskało pozwolenie na nadawanie tylko na dwóch stacjach. Później był wielki nacisk ze strony społeczeństwa. Miliony obywateli, różne organizacje okazywały nam swoje poparcie i w ten sposób Radio Maryja dostało koncesję na nadawanie w całym kraju. Gdy jednak porównuje się moce nadawcze stacji prywatnych, to jesteśmy poszkodowani, ponieważ mimo że pokrywamy całą Polskę, to nie w stereo, tak jak inne rozgłośnie. Mimo że nawet Najwyższa Izba Kontroli i parlament uznali, że jesteśmy dyskryminowani i nie jesteśmy równo traktowani, to nic się nie zmieniło.

Ponieważ Radio Maryja istnieje i się nie daje, to stale próbuje się nas ukarać finansowo. To samo dzieje się w przypadku Telewizji Trwam. Pewne grupy wpływu chcą zakazać katolickiej telewizji obecności na platformie cyfrowej, która od przyszłego roku zapewni Polakom bezpłatny dostęp do szeregu nadawców telewizyjnych. Odmówiono nam jednej jedynej koncesji, podczas gdy aż trzynaście takich miejsc przyznano tylko jednej grupie, a innej dwa. Co więcej, udzielono pozwoleń nadawcom, którzy nie spełniają koniecznych ku temu kryteriów.

Od lat Benedykt XVI demaskuje w Europie za zjawisko chrystianofobii, której forma nie przejawia się już w prześladowaniach fizycznych, ale stała się bardziej podstępna. W orędziu na Światowy Dzień Pokoju w 2011 r. Papież powiedział: „Wyrażam również nadzieję, że na Zachodzie, zwłaszcza w Europie, zostanie wyeliminowana wrogość i uprzedzenia do chrześcijan, zrodzone z tego, że pragną oni przeżywać swe życie w sposób zgodny z wartościami i zasadami zawartymi w Ewangelii”.

Cały szkopuł w tym, że u nas myśli się, że komunizm jako system się skończył, choć w rzeczywistości on przybrał jedynie inny wygląd. Dzisiaj komuniści już się tak nie nazywają, ale ideologia, która dominuje, jest wciąż ta sama – daleka od Boga i zbyt często przeciwna Bogu i Kościołowi.

 

Nawiązując do powieści Giuseppe Tomasi di Lampedusy można powiedzieć, że polscy komuniści dokonali operacji iście „lamparciej”, tzn. takiej niby-przemiany, w myśl której „trzeba zmienić wszystko, żeby nie zmienić nic”…

– Tak właśnie. Teraz nie ma już prześladowań fizycznych, ale stosuje się za to inne formy dyskryminacji. Otóż parlament podjął decyzję o podniesieniu stawki za licencje dla telewizji aż do 26 mln złoty plus dodatkowe 10 mln złoty rocznie za opłaty za częstotliwości. To przeogromne kwoty, których nie będziemy w stanie wyłożyć. Prezydent już podpisał projekt tej ustawy zabójczej dla wolności. Jednak rzeczą budzącą jeszcze większy niepokój jest fakt, że rząd będzie mógł decydować w każdym przypadku osobno, czy stawkę podnieść czy ją obniżyć. To oznacza, że rządzący będą mogli sprzyjać pewnym nadawcom, a innych dyskryminować. Jako nadawcy katoliccy jesteśmy wierni nauczaniu Kościoła np. w kwestii obrony życia poczętego, stąd też jesteśmy źle widziani i dyskryminowani. To samo dotyczy nauki społecznej Kościoła: kiedy mówimy otwarcie o utylitaryzmie czy krytykujemy niszczenie państwowej służby zdrowia, co w praktyce pozbawia obywateli prawa do leczenia się, wówczas stajemy się niewygodni i jesteśmy dyskryminowani. Ale my nie ustępujemy, ponieważ jak uczy Dokument Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu „Aetatis novae”, Kościół musi mieć swoje media, by udzielać głosu wszystkim tym, którzy inaczej by go nie uzyskali. Niestety w naszych czasach częstokroć głosu nie mają ci, którzy poszukują prawdy i chcą ją głosić.

Chciałbym zapytać o pewną delikatną kwestię: mówi się, że nie wszyscy członkowie Konferencji Episkopatu Polski popierają Radio Maryja i Telewizję Trwam. Czy to prawda?

– Naszą siłą jest Pan Bóg i ludzie, miliony naszych słuchaczy i widzów. Jest też ogromne poparcie i zachęta ze strony Episkopatu Polski. Już trzykrotnie cały Episkopat upomniał się o miejsce na cyfrowym multipleksie dla naszej telewizji. Episkopat niejeden raz dziękował Radiu Maryja i Telewizji Trwam za to, co robią, i wyrażał uznanie za nasze zaangażowanie w ewangelizację. Pamiętam, że już raz rządzący chcieli nas zniszczyć, wydawało się, że to już koniec. I w tej dramatycznej sytuacji Episkopat zebrany w Częstochowie na Jasnej Górze wziął nas w obronę i podziękował Radiu Maryja za działanie ewangelizacyjne w Polsce. Ojciec Święty Jan Paweł II wspierał nas cały czas, gdyby nie Jego pomoc Radia Maryja by już nie było. Dzisiaj czujemy również bliskość Benedykta XVI, który z okazji 20. Rocznicy Radia Maryja przesłał nam list uznania i zachęty.

Niedawno ks. kard. Stanisław Dziwisz podczas sprawowania Mszy św. dla Rodziny Radia Maryja w parafii w Radziszowicach  powiedział: „Czasem bolejemy; są wielkie wydarzenia w życiu Kościoła, nie ma środków publicznych, ale jest TV Trwam, jest Radio Maryja. Za to im bardzo dziękujemy. Myślę, że otrzymają te pozwolenia, o które proszą wspierani społeczeństwem. Nie da się eliminować tych, którzy inaczej myślą, dekretami. Trzeba uwzględniać prawa społeczeństwa. A przecież miliony słuchają czy oglądają TV Trwam. Więc takie jest moje stanowisko. Myślę, że to stanowisko wielu obecnych popiera”.

Chciałbym podkreślić, że w świecie, w którym głosi się pluralizm mediów i wolność słowa, Radio Maryja pragnie istnieć jedynie po to, ażeby służyć Kościołowi i szerzyć jego naukę.

Jutro, 7 listopada, wraz z 10 tysiącami pielgrzymów będzie Ojciec w Rzymie. Jaki jest cel pielgrzymki Rodziny Radia Maryja do Watykanu?

– Wyruszamy na pielgrzymkę do Rzymu, Ad limina Apostolorum – do progów apostolskich, żeby wyznać naszą wiarę z Ojcem Świętym Benedyktem XVI, z Piotrem Naszych Czasów. Będzie nas parę tysięcy, ale jakże wielu będzie towarzyszyć naszej pielgrzymce, łączyć się z nami dzięki transmisji Radia Maryja i Telewizji Trwam podczas Mszy Świętej w Bazylice św. Piotra i w czasie audiencji u Benedykta XI. Będziemy się modlić, żeby Bóg obdarzył nas wszystkich, naszych najbliższych, całą Polskę i świat się prawdziwą, żywą wiarą.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj