Rocznica zamachu na św. Jana Pawła II

34 lata temu na Placu Świętego Piotra zamachowiec Ali Agca próbował zabić Ojca Świętego Jana Pawła II.  Swoje cudowne ocalenie papież Polak przypisał Matce Bożej, której powierzył swoje życie. Próbowano go zabić w dzień objawień Matki Bożej z Fatimy. Do dziś nie ustalono, kto stał za zamachowcem, który pociągnął za spust.

13 maja 1981 dokładnie o godz. 17.19 na placu Świętego Piotra padły strzały. Zamachowiec Mehmet Ali Agca celował w głowę Ojca Świętego Jana Pawła II. Ranił go jednak w brzuch oraz rękę. Ranny papież osunął się w ramiona stojącego za nim sekretarza ks. Stanisława Dziwisza. Kule raniły również dwie kobiety. Ojciec Święty został przetransportowany do kliniki Gemelii.

– Byłem z nim w karetce, gdy był jeszcze przytomny, modlił się pod nosem, mogłem go słuchać. On modlił się za człowieka, który do niego strzelał, nie widział, kto to był, ale on go już ułaskawił. Ofiarował swoje cierpienie do Kościoła, dla ludzkości – wspomina ks. kardynał Stanisław Dziwisz.

Ojciec Święty przeszedł w klinice wielogodzinną operację. W tym czasie cały świat modlił się w jego intencji. Kilka dni po zamachu, podczas modlitwy Anioł Pański transmitowanej przez radio, wyznał, że przebacza zamachowcy. Dwa lata później spotkał się z nim w areszcie. Zamachowiec Ali Agca nie przeprosił papieża, pytał jednak: jak to możliwe, że papież żyje?

Święty Jan Paweł II po zamachu jasno dawał do zrozumienia, że życie zawdzięcza opiece Matki Bożej. Dokładnie rok po zamachu udał się w podróż apostolską do Fatimy. Jako wotum swojego ocalenia złożył Matce Bożej kulę, która przeszyła jego ciało. Umieścił ją w koronie Matki Bożej. Papież powiedział wtedy, że pocisk nie należy do niego, ale do Tej, która czuwała nad nim i go ocaliła.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj