Jedną z najbardziej szkodliwych tendencji we dzisiejszej teologii, ale również w szeroko rozumianej współczesnej myśli, jest antydogmatyzm. Można wręcz pokusić się o takie stwierdzenie, że dziś jedynym dogmatem jest brak jakichkolwiek dogmatów. Szczególnie niepojęte jest, jak bardzo alergicznie na samo słowo „dogmat” potrafią reagować niektórzy teolodzy katoliccy. Oczywiście nie przyznają oni wprost, że dogmaty w Kościele są niepotrzebne albo nieprawdziwe – w ten sposób oczywiście wykluczyliby się ze Wspólnoty. Ich taktyka jest dużo bardziej subtelna i polega na majstrowaniu przy dogmatach tak, aby w gruncie rzeczy pozbawić ich pierwotnego sensu i zneutralizować, by były zgodne z duchem czasów.