foto: sxc.hu

„Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”

Jak wygląda współczesny żłóbek dla mającego narodzić się Zbawiciela? Artystyczne dekoracje akcentujące wydarzenia otaczającego świata, tradycyjne groty pełne siana, ruchome szopki franciszkańskie… W 46 miejscach naszej Ojczyzny są to pozornie zwyczajne okna.

Okno służy poszerzaniu pola widzenia, te natomiast każą z miłości zamykać oczy, by w zamian za to otwierać ramiona. „Okna Życia”, bo o nich mowa, gwarantują anonimowość matce i bezpieczeństwo dziecku – taki jest ich cel. Cel nadaje sens naszemu życiu i wskazuje drogę ku przyszłości także tej wiecznej.

„Okna życia” uratowały już kilkadziesiąt razy życie Jezusa, bo „co uczyniliście jednemu z najmniejszych Moich, Mnieście uczynili”.

Świąteczny czas ma swój klimat. Lubimy serdeczną i ciepłą atmosferę Świąt Bożego Narodzenia. Zabiegamy o wystrój każdej przestrzeni życia: mieszkań, ulic, sklepów, miejsc pracy. Uczestniczymy w wielu spotkaniach świątecznych – firmowych, wspólnot parafialnych, a nawet całych miast. Czy te wydarzenia zmieniają jednak nasze serca?

Widzieć Boga w każdym człowieku to trudne zadanie. Nawet coś więcej niż zadanie, to nieskończona łaska. Tylko Bóg może zmienić oczy naszego serca i otworzyć ramiona dla zbłąkanych, utrudzonych, smutnych, uzależnionych. Co więcej, dobroci nie można kupić, ani wypożyczyć… O dobroć i wrażliwość  trzeba prosić Boga, który uniżył się aż do ubóstwa szopy ze zwierzętami. Dobrym nie można być tylko od święta.

Betlejem znaczy dom chleba, chciejmy być dobrzy jak chleb. Nikt zapewne nie spotkał człowieka, któremu znudził się chleb codzienny. Ludzie dobrzy i wrażliwi nie znudzą się nikomu.

Kochajmy Boga w trudzie rąk, wysiłku umysłów i otwartymi ramionami. Każdy, nawet najbiedniejszy ma coś, czym może się podzielić z innymi – wystarczy czujne oko, wrażliwe serce i odrobina odwagi. Czy muszę być bogaty, by zamienić dobre słowo z samotnym człowiekiem spotkanym na drodze, albo potrzymać drzwi komuś mniej sprawnemu? Czy potrzeba bogactwa, by darzyć przygodnie spotkanych ludzi ciepłym uśmiechem?

W „Oknie Życia” czeka miejsce na Jezusa. Dzisiaj leży tam również opłatek dla cierpiącej kobiety, która nie może lub nie potrafi zapewnić swemu dziecku opieki. Nie sądźmy jej, Bóg ją kocha i kocha jej dziecko jak własnego Syna Jednorodzonego.

                                                                  s. Bogumiła Ławniczak SM

                                                                   Gniezno

***

„Okno Życia” w Gnieźnie powstało 26 marca 2012 roku. Istnieje przy Domu Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo. Jak do tej pory znaleziono w nim jedno dziecko (26 sierpnia tego roku w święto Matki Bożej Czestochowskie). – To był prezent od Maryi – powiedziała s. Bogumiła Ławniczak SM. Dodała, że dziecko, a był to chłopiec, było zdrowe i trafiło już do rodziny adopcyjnej.

Żeby zostawić dziecko w „Oknie Życia” mama powinna je jedynie ułożyć w przygotowanym miejscu. Siostry proszą jedynie – chociaż nie jest to obowiązek – o zostawienie przynajmniej informacji o imieniu dziecka. Po pozostawieniu dziecka w „Oknie Życia” mama ma jeszcze 6 tygodni na zmianę decyzji. Następnie uruchamiania jest procedura adopcyjna.

Siostry Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo, w tym samym miejscu gdzie jest  „Okno Życia”, prowadzą kilka innych dzieł jak: przedszkole, świetlicę dla dzieci oraz stołówkę dla ubogich i bezdomnych. Dzieła te siostry prowadzą od powstania zgromadzenia, które miało miejsce w 1633 roku we Francji – powiedziała s. Bogumiła Ławniczak SM. Dodała, że już wtedy siostry prowadziły dzieło „Podrzutków” (czyli współczesne „Okna Życia), były ochronki dla dzieci, siostry pomagały bezdomnym i ubogim. – Taki jest nasz charyzmat, my kontynuujemy to, czego uczył nas św. Wincenty  – podsumowała s. Bogumiła.

RIRM   

drukuj