fot. Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Magisterium Kościoła jest niezmienne

Z ks. kard. Zenonem Grocholewskim, prefektem watykańskiej Kongregacji Edukacji Katolickiej, rozmawia w Rzymie Marcin Perłowski

Zakończył się synod biskupów poświęcony rodzinie. W jakim duchu przebiegały prace?

– Bardzo ważne było to, o co prosił Ojciec Święty na początku: aby każdy z nas mówił to, co myśli. Oczywiście, były różne głosy wynikające z różnych wrażliwości. Nie ma się co temu dziwić, bo na synodzie byli obecni ludzie z całego świata, wszyscy zatroskani o dobro małżeństwa i rodziny. Myślę zatem, że trzeba podziwiać tę otwartość na dyskusję. Sam Ojciec Święty ją chwalił. Zresztą, podczas dyskusji był zawsze obecny i słuchał. Potem w swoim ostatnim przemówieniu podkreślił, że musimy mieć zawsze na uwadze Magisterium Kościoła, które jest niezmienne.

Jakie jest, zdaniem Księdza Kardynała, główne przesłanie płynące z synodu?

– Przede wszystkim należy zastanowić się, w jaki sposób pomóc rodzinom. Trzeba rozważyć, jak wobec różnych trudności docenić rodzinę w jej wartościach pozytywnych i pokazać rodzinę dającą świadectwo, które jest wezwaniem dla ludzi. To przecież rodzina buduje społeczność i tworzy dobro, taką rodzinę musimy przede wszystkim uznać i jej bronić!

Z drugiej strony konieczne jest zwrócenie uwagi na ludzi, którzy żyją w trudnościach. Musimy się do nich zbliżyć i pomóc im, ale zawsze w świetle Ewangelii! Kościół nieustannie wzywa do skruchy, do szukania przebaczenia i do doskonalenia siebie. Ta myśl była podczas synodu bardzo mocna. Przesłanie synodalne zostało wyrażone w orędziu i końcowym „Relatio”. Wielkim plusem tych dokumentów jest także wezwanie władz politycznych do pomocy rodzinie. To jest bardzo ważne, aby legislacje nie rujnowały rodzin, ale by je budowały.

Jaka praca czeka Kościół przed następnym synodem?

– Będzie to w znacznej mierze czas refleksji dla nas: kardynałów, biskupów i ludzi Kościoła. Jest to rok, by przemyśleć i przestudiować pewne problemy, zwłaszcza poruszane podczas tej sesji. Namysł jest konieczny, by w przyszłym roku udzielić pozytywnych wskazówek: umocnić katolickie rodziny, a pomóc tym, które są skaleczone i doznają cierpienia.

Jestem pełen optymizmu co do tego, że uda nam się pokazać ważność rodziny dla budowania świata i ludzkości. Dzisiaj widzimy tyle zła, tyle potwornych wojen! Nie wystarczy technika, trzeba formować i wychowywać ludzi, którzy będą ludźmi pokoju, sprawiedliwości i dobra! W tej perspektywie właśnie rodzina ma ogromną rolę do spełnienia. Jestem przekonany, że ten synod, podobnie jak i przyszyły, przyczynią się do budowania, a nie niszczenia.

Na jakie problemy i trudności rodzin zwróciłby Ksiądz Kardynał uwagę w sposób szczególny?

– Widzimy wiele niesprawiedliwości i cierpień rodzin, jak choćby prześladowania czy wypędzania. W Polsce mówi się dużo o propozycji Rady Europejskiej, jakoby miała przeciwdziałać przemocy wobec kobiet. Myślę jednak – co też poruszono na synodzie – że jest wiele przypadków przemocy wobec dzieci, a nawet wobec ludzi starszych i ludzi niepełnosprawnych. Należy wziąć też pod uwagę problem dowartościowania kobiety, która „pracuje” dla rodziny, w domu. Dziś kobieta, która nie pracuje zawodowo, traktowana jest jak upośledzona i się nie liczy, ona musi pracować, by coś znaczyć. Niejednokrotnie oboje rodzice wracają do domu zmęczeni, zestresowani, nie mają sił ani czasu na należne zajęcie się sobą i dziećmi. Rodzi to nierzadko konflikty wśród samych małżonków, powoduje rozbicia i prowadzi czasem do rozwodów oraz skłania do ograniczania czy nawet wykluczania potomstwa. W tym kontekście ważną sprawą byłoby dowartościowanie pracy na rzecz rodziny ze strony samej rodziny, na rzecz tworzenia odpowiedniej atmosfery rodzinnej, wzajemnego ubogacania się autentycznymi wartościami. Rodzina jest skarbem dzisiejszego świata i musimy to dowartościować!

Dziękuję za rozmowę.

drukuj