fot. twitter.com/Abp_Gadecki

Ks. abp S. Gądecki: Epidemia przypomina o roli świątyń i znaczeniu domu

Epidemia koronawirusa przypomniała nam o roli świątyń, znaczeniu życia rodzinnego i modlitwy domowej, a także pięknie radości – mówi w przesłaniu na czwartą niedzielę Wielkiego Postu przewodniczący KEP ks. abp Stanisław Gądecki.

Przesłanie metropolity poznańskiego ks. abp Stanisława Gądeckiego nagrane zostało w pustej katedrze i opublikowane na Facebooku.

„Gdy myślę o katedrze, jako symbolu kościołów, i o wszystkich kościołach archidiecezji, patrzę na tę pustą przestrzeń, to zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jest cisza, ale duchowe wołanie. Wołanie o to, żeby tutaj byli ludzie, żeby się sprawowała liturgia, żeby były rozdzielane sakramenty, żeby trwała modlitwa” – mówi ks. abp Stanisław Gądecki.

Metropolita Poznański zaznacza, że „niestety wołanie to tylko w części może być usatysfakcjonowane, ponieważ wierni mogą uczestniczyć w sakramentach tylko w małych grupach”.

„Wyraża również nadzieję, że życie religijne w parafiach będzie mogło wrócić jak najszybciej do normalnego stanu po ustaniu epidemii” – zaznaczył ks. abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski podkreśla także rolę domu, który w momencie epidemii nabrał zupełnie innego znaczenia.

„Myśmy pewnie zlekceważyli i samą rolę rodziny, i domu, i tego co wiąże się z normalną modlitwą domową Kościoła, a teraz zostaliśmy do tego niejako przymuszeni. Poprzez przekaz internetowy czy telewizyjny możemy partycypować we Mszy św. tylko na sposób domowy” – zauważa ks. abp Stanisław Gądecki.

Metropolita poznański przekonuje, że jest to sprzyjająca okazja do tego, by naprawić to, co zostało zaniedbane, czyli żywe życie rodzinne, ale też solidarność.

Nawiązując do przesłania 4. niedzieli Wielkiego Postu, zwanej niedzielą radości (Laetare), ks. abp Gądecki zauważa, że zmartwychwstanie Jezusa niesie prawdziwą nadzieję dla wszystkich przygnębionych sytuacją związaną z epidemią koronawirusa. Metropolita poznański zapewnia też o modlitwie za wszystkich, którzy są zasmuceni.

PAP

drukuj