Homilia Ojca Świętego Benedykta XVI wygłoszona podczas Mszy świętej kanonizacyjnej

Drodzy Bracia i Siostry!



Odnawia się dzisiaj na Placu Św. Piotra święto świętości. Z radością pozdrawiam serdecznie was, przybyłych tutaj nieraz z daleka, aby uczestniczyć w tej celebracji. W sposób szczególny pozdrawiam Kardynałów, Biskupów i Przełożonych Generalnych zgromadzeń założonych przez nowych Świętych, pozdrawiam jak również delegacje oficjalne i władze cywilne. Spróbujmy razem zrozumieć to co Pan mówi nam w Pismach, jakie przed chwilą zostały nam odczytane. Liturgia tej niedzieli daje nam podstawowe przesłanie: konieczność ciągłej modlitwy, bez znużenia. Niejednokrotnie zniechęcamy się wobec modlitwy, mamy wrażenie, że modlitwa nie jest zbyt użyteczna dla naszego życia, że jest mało skuteczna. Dlatego jesteśmy kuszeni, aby poświęcić się działaniu, aby zaangażować wszystkie ludzie możliwości na rzecz osiągnięcia naszych celów, bez uciekania się do Bożej pomocy. Jezus natomiast stwierdza, że należy modlić się ciągle i czyni to poprzez szczególną przypowieść (por. Łk 18, 1 – 8).

 

 

 

Mówi ona o sędzi, który nie boi się Boga i nie ma względu na nikogo, o sędzi, w zachowaniu którego nie ma nic pozytywnego, a który szuka jedynie własnej korzyści. Nie boi się Bożego sądu i nie ma szacunku dla bliźniego. Inną osobą jest wdowa, osoba znajdująca się w sytuacji słabości. W Piśmie Świętym wdowy i sieroty są grupami najbardziej potrzebującymi, ponieważ są bezbronne i bez środków do życia. Wdowa idzie do sędziego i domaga się od niego sprawiedliwości. Jej szanse, że zostanie wysłuchana są niemal żadne, ponieważ sędzia gardzi nią, ona zaś nie ma żadnej możliwości, aby zmusić go do realizacji swoich oczekiwań. Nie może nawet odwołać się do zasad religijnych, ponieważ sędzia nie boi się Boga. Dlatego owa wdowa wydaje się być pozbawiona jakichkolwiek szans. One jednak nalega, prosi niestrudzenie i nachodzi sędziego, otrzymując w końcu to czego pragnęła. W tym momencie Jezus czyni pewną refleksję poprzez wzmocnienie sytuacji z sędzią: jeśli taki nieuczciwy sędzia daje się w końcu przekonać prośbom wdowy, o ileż bardziej Bóg, który jest dobry, wysłucha tego, który go prosi. Bóg rzeczywiście jest uosobieniem hojności, jest miłosierny, jest więc zawsze gotów do wysłuchania naszych modlitw. Dlatego nie powinniśmy nigdy ulegać zwątpieniu, lecz być wytrwałymi w modlitwie.

Zakończenie ewangelicznego fragmentu mówi o wierze: „Syn Człowieczy , gdy przyjdzie, czy znajdzie wiarę na ziemi?” (Łk 18, 8). Jest to pytanie, zmierzające do pobudzenia w nas wzrostu wiary. Jest oczywiste, że modlitwa powinna być wyrazem wiary, w przeciwnym razie nie jest prawdziwą modlitwą. Jeśli ktoś nie wierzy w dobroć Boga, nie może modlić się w należyty sposób. Wiara jest dla modlitwy czymś esencjalnym, stanowiąc podstawę postawy modlitewnej. W ten sposób czyniło sześciu nowych Świętych, którzy dzisiaj zostają nam przedstawieni ku czci Kościoła powszechnego: Stanisław Sołtys, Andrzej Bessette, Cándida María de Jesús Cipitria y Barriola, Maria od Krzyża MacKillop, Julia Salzano i Battista Camilla Varano.

Święty Stanisław Kazimierczyk, zakonnik z XV wieku, i dla nas może być przykładem i orędownikiem. Całe Jego życie było związane z Eucharystią. Najpierw przez kościół Bożego Ciała na Kazimierzu w dzisiejszym Krakowie, gdzie u boku matki i ojca uczył się wiary i pobożności; gdzie złożył śluby zakonne u Kanoników Regularnych; gdzie pracował jako kapłan, wychowawca, opiekun potrzebujących. Przede wszystkim jednak był związany z Eucharystią przez żarliwą miłość do Chrystusa obecnego pod postaciami chleba i wina; przez przeżywanie tajemnicy Jego śmierci i zmartwychwstania, która w sposób bezkrwawy dokonuje się we Mszy św.; przez praktykę miłości bliźniego, której źródłem i znakiem jest Komunia.

Brat Andrzej Bessate, pochodzący z Quebecu, w Kanadzie, zakonnik ze zgromadzenia Świętego Krzyża, bardzo wcześnie poznał cierpienie i ubóstwo. Doprowadziły go one do uciekania się do Boga w modlitwie i intensywnym życiu wewnętrznym. Jako furtian kolegium Notre Dame w Montrealu, świadczył bezgraniczne miłosierdzie i starał się ulżyć w cierpieniu osobom, które do niego się zwracały. Chociaż słabo wykształcony, rozumiał na czym polegała istota jego wiary. Dla niego wierzyć, oznacza dobrowolnie i z miłością podporządkować się woli Bożej. Całkowicie ogarnięty misterium Jezusa, przeżywał błogosławieństwo czystego serca, czyli osobistej prawości. Dzięki tej prostocie dopomógł wielu ludziom zobaczyć Boga. Zbudował Oratorium Św. Józefa na górze Mont Royal, którego wiernym gwardianem został aż do śmierci w 1937 r. Tutaj był świadkiem niezliczonych uzdrowień i nawróceń.
"Nie sądźcie, że będziecie pozbawieni prób” powiadał, „proście raczej o łaskę, by je dobrze znosić”. Dla niego wszystko mówiło o Bogu i Jego obecności. Możemy za jego wzorem poszukiwać Boga w prostocie, odkrywając Go stale obecnym w centrum naszego życia! Oby przykład Brata Andrzeja zainspirował życie kanadyjskich chrześcijan!

Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? (cfr. Lc 18, 8). Dzisiaj możemy powiedzieć, że tak, z radością i przekonaniem, patrząc na takie postacie jak Matka Cándida María de Jesús Ciprita y Barriola. Dziewczyna niskiego pochodzenia, z sercem w którym Bóg postawił swoją pieczęć, która zaprowadziła ją bardzo szybko, pod przewodnictwem jej duchowych kierowników ojców jezuitów, do podjęcia stałej decyzji życia „tylko dla Boga”. Decyzja wiernej wytrwałości, jak sama wspomina w momencie śmierci. Żyła dla Boga i dla tego, co On zechce, ponad wszystko: dotrzeć do wszystkich, wszystkim zanieść niezachwianą nadzieję, zwłaszcza tym, którzy jej najbardziej potrzebują.
"Gdzie nie ma miejsca dla ubogich, tam nie ma miejsca dla mnie”, mawiała nowa święta, która za pomocą ubogich środków zaraziła inne Siostry do pójścia za Jezusem i poświęcenia się edukacji i promocji kobiety. W ten sposób narodziły się Córki Jezusa, które mają dziś swoją założycielkę jako bardzo wzniosły wzór życia do naśladowania i emocjonującą misję rozwijania ducha i gorących pragnień apostolatu Matki Kandydy w wielu krajach, do których przybyły.

"Pamiętaj kim byli twoi nauczyciele, od nich możesz nauczyć się mądrości, która prowadzi do zbawienia przez wiarę w Jezusa Chrystusa”.

Przez wiele lat niezliczona ilość młodych w całej Australii miała tę łaskę posiadania nauczycieli inspirujących się odwagą i świętym przykładem gorliwości, wytrwałości i modlitwy Matki Mary MacKillop.

Od swej młodości poświęciła się wychowaniu ludzi ubogich w trudnym i potrzebującym ogromnego wysiłku, wiejskim środowisku Australii, inspirując wiele innych młodych kobiet do przyłączenia się do niej w pierwszej żeńskiej wspólnoty zakonnej tego kraju.

Zatroszczyła się o potrzeby każdego młodego człowieka, który jej został powierzony niezależnie od jego sytuacji i bogactwa, udzielając mu tak formacji intelektualnej jak i duchowej.

Pomimo licznych trudności, jej modlitwy kierowane do św. Józefa i wytrwała pobożność do Najświętszego Serca Pana Jezusa, jakim poświęciła swoje Nowe Zgromadzenie, dały tej świętej kobiecie potrzebna łaskę dla pozostania wierną Bogu i Kościołowi. Oby za jej wstawiennictwem, ci którzy ją naśladują, mogli (potrafili) służyć Bogu i Kościołowi z wiara i pokorą.

W drugiej połowie XIX wieku w Kampanii, na południu Włoch Pan powołał młodą nauczycielkę szkoły podstawowej Julię Salzano i uczynił ją apostołką chrześcijańskiego wychowania, założycielką Zgromadzenia Sióstr Katechetek Najświętszego Sera Jezusa. Matka Julia bardzo dobrze zrozumiała ważność katechezy w Kościele i łącząc przygotowanie pedagogiczne z duchową żarliwością, oddała się jej (bez reszty) z wielkodusznością i inteligencją, przyczyniając się do formacji osób każdego wieku i stanu społecznego. Powtarzała swoim współsiostrom, że jej pragnieniem była katechizacja aż do ostatniej godziny jej życia, pokazując własnym przykładem, że jeśli
"Pan Bóg stworzył nas po to abyśmy Go poznali, pokochali i służyli Mu w tym życiu”, to nic nam nie wolno przedkładać nad to zadanie. Przykład i wstawiennictwo św. Julii Salzano niech podtrzymują Kościół w jego odwiecznym zadaniu głoszenia Chrystusa i formacji prawdziwych sumień chrześcijańskich.

Święta Battista Camilla Varano, mniszka klaryska z XV dała głębokie świadectwo o sensie ewangelicznego życia, szczególnie trwając na modlitwie. Wstępując w wieku 23 lat do klasztoru w Urbino, włączyła się jako promotorka w ten szeroki ruch reformy (gałęzi) żeńskiej franciszkańskiej duchowości, której zamiarem było przywrócenie w pełni charyzmatu św. Klary z Asyżu. Promowała nowe fundacje w Camerino, gdzie kilkakrotnie była wybierana na ksienię, w Fermo i w San Severino. Życie św. Battisty Całkowicie zanurzone w Boże głębie było nieustanną ascezą w życiu doskonałości dzięki heroicznej miłości do Boga i do bliźniego. Naznaczona była wielkimi cierpieniami i mistycznymi uniesieniami, podjęła bowiem decyzję, jak sama to opisuje,
"wejść w Najświętsze Serce Pana Jezusa i zatopić się w oceanie Jego najsurowszych cierpień. W czasie, w którym Kościół cierpiał rozluźnienie obyczajów, ona przebyła z całą determinacja drogę pokuty i modlitwy, będąc ożywioną pragnieniem odnowy Ciała Mistycznego Chrystusa.

Drodzy Bracia i siostry, dziękujmy Panu za dar świętości, która rozbłyska w Kościele i dzisiaj odbija się na obliczu tych naszych braci i sióstr. Jezus zaprasza również każdego z nas, byśmy poszli za Nim, aby posiąść w dziedzictwo życie wieczne. Pozwólmy przyciągnąć się tymi olśniewającymi wzorami, pozwólmy kierować się ich nauczaniem, aby nasze życie stało się kantykiem uwielbienia Boga. Niech nam wyproszą te łaskę dziewica Maryja i wstawiennictwo sześciu nowych Świętych, których dzisiaj z radością czcimy.

Amen.

Tłumaczenie Radio Maryja

drukuj