fot. episkopat.pl

EWANGELIA: Uroczystość Wszystkich Świętych

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:

«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni.

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie».

(Mt 5, 1-12a)

***

Wspominamy Wszystkich Świętych, którzy osiągnęli niebo. Święci, podobnie jak i my, przeszli przez życie po tej ziemi, wierzyli w Boga, słuchali tej samej Ewangelii. Dzisiaj my żyjemy na ziemi, a oni radują się wiecznym szczęściem w niebie. Święci przypominają, że droga do nieba rozpoczyna się na ziemi. A droga prowadząca do nieba nazywa się świętością życia. No właśnie, czym jest świętość? Doskonałością, bezgrzesznością…, a może…

 Zdarzyło się pewnego razu, że w piękny słoneczny dzień, podczas spaceru mama weszła razem ze swoim kilkuletnim synem do kościoła.

Mateusz, dziecięcym zwyczajem wskazując palcem na przedmioty, pytał: „Mamusiu, co to jest?” „To jest ambona, to ołtarz, a to stacje drogi krzyżowej” – cierpliwie wyjaśniała mama. „A to co jest?” – zapytało dziecko, wskazując na prześwietlony słońcem witraż z wizerunkiem Świętego Kazimierza. „To jest święty” – odpowiedziała mama. Jakiś czas później w przedszkolu pani katechetka, opowiadając o uroczystości Wszystkich Świętych, zapytała dzieci: „Kto to jest święty?” Padały rożne odpowiedzi, w końcu Mateusz podniósł rękę i pamiętając niedawną wizytę w kościele, odpowiedział: „Święty to taki człowiek, przez którego świeci słońce!”.

Czasem, aby nazwać proste sprawy, szukamy skomplikowanych definicji, teologicznych formułek, mądrych słów. Skutek jest taki, że zamazują one istotę, a przez to stają się obce. Tak może stać się ze świętością, która wydać się może tak piękna, że aż nieprawdziwa. „Święty to człowiek, przez którego świeci słońce” – powiedziało z dumą dziecko. Światło słońca to obraz miłości Pana Boga. Świętość to przyjmowanie promieni Bożej miłości. To zgoda, akceptacja, aby Boża obecność rozświetlała zakamarki ludzkiej grzeszności. Jeśli zabraknie światła słońca, witraż wydaje się jedynie zaciemnionym oknem. Podobnie dzieje się z człowiekiem – jeśli zabraknie Boga, pojawia się egoizm, grzech, zło, ciemność.

Świętość nie jest ludzką doskonałością, ale jest nieustannym przeżywaniem życia w obecności Boga. Tę prawdę ukazuje św. Jan w pierwszym czytaniu z Księgi Apokalipsy:

Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli? To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka (por. Ap 7, 13-14).

Święci na ziemi doświadczali ucisku, walczyli ze złem, egoizmem, lenistwem, chciwością, nieczystością. Wiedzieli, że grzeszne życie spycha ich na mieliznę. Dlatego przychodzili do Boga i szukali Jego obecności. Swoją codzienność ukierunkowali na Boga, swoje grzeszne życie wystawiali na promienie Bożej obecności. Wiedzieli, że człowiek sam z siebie nie jest zdolny do świętości. To w spotkaniu z Bogiem dokonywało się ich uświęcenie.

 Kiedy wpatrujemy się dziś w życie wszystkich świętych, tych oficjalnie kanonizowanych i tych, którzy w cichości wiedli święte życie, przypominamy sobie prawdę, że do Boga prowadzi wiele dróg. Może być ich tyle, ilu jest ludzi, którzy Go poszukują. W poszukiwaniu mojej drogi do Boga można się oprzeć na wskazaniach, których udzielili swoim życiem święci. Dlatego warto zaglądać do życiorysów świętych, warto podpatrywać ich życie. Oni mogą nas wiele nauczyć. Święci mogą stać się naszymi przyjaciółmi. Dziś tak wielu ludzi wierzących umieszcza obrazy świętych jedynie na ścianach, a zapomina, że przykład ich życia można wypisywać w każdej chwili w swoim sercu. Święci mogą być dla nas niezawodnymi drogowskazami w drodze do Boga, bo sprawdzili się w życiu, nie przegrali swojego życia.

 Święci żyją także między nami. Błogosławieni będziemy, jak to podkreśla Ewangelia, ale i błogosławieni możemy być już teraz. Wszystko, co nas aktualnie spotyka w życiu, możemy przeżywać w perspektywie życia wiecznego, w którym już jesteśmy zanurzeni. Są między nami cisi, pokorni, czystego serca, pragnący sprawiedliwości i miłosierdzia, nie przez szumne deklaracje, ale przez proste, zwyczajne i święte życie.

 Założyciel Zgromadzenia Redemptorystów Święty Alfons Liguori powiedział jakże ważne słowa: „Pamiętaj, ostatecznie możesz być albo świętym, albo nikim!” Bądźmy świętymi!

o. Mariusz Więckiewicz CSsR

slowo.redemptor.pl

drukuj