Żony ofiar katastrofy smoleńskiej dziękują naukowcom

Wdowy po generałach Sił Zbrojnych RP, poległych w katastrofie smoleńskiej, dziękują polskim i zagranicznym profesorom za odwagę i bezinteresowne podjęcie wysiłku wyjaśniania przyczyn śmierci swoich bliskich.

W specjalnym apelu wyrażają wdzięczność naukowcom, m.in. z USA, Kanady, Australii i Danii, w tym współpracującym z Zespołem Parlamentarnym ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154M.

„Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem siły i determinacji tych naukowców, iż w tak krótkim czasie i bez żadnej pomocy organów rządowych, potrafili wykonać wiele badań i ustalić szereg istotnych faktów” – czytamy w apelu.

Bliscy ofiar zwracają również uwagę na ataki podległych rządowi urzędników, którzy próbują uniemożliwić prowadzenie obiektywnych badań i zdyskredytować zaangażowanych w nie profesorów.

– Pani Lucyna Gągor, wdowa po gen. Franciszku Gągorze i pani Krystyna Kwiatkowska, wdowa po gen. Bronisławie Kwiatkowskim, pani Ewa Błasik, wdowa po gen. Andrzeju Błasiku i pani Beata Lubińska, wdowa po gen. Wojciechu Lubińskim wystosowały apel do polskich naukowców, w którym jednocześnie dziękują za to, że w tak krótkim czasie i przy tak ogromnym ataku wspierają je i prowadzą badania nad przyczynami katastrofy smoleńskiej; udało im się już sformułować szereg hipotez, a także ustalić najważniejsze fakty. Jednocześnie apelowały o to, aby nie ustępowali w swoich działaniach pomimo tak dużego ataku i wręcz nazywania nas „sektą smoleńską” i próbą zwalczania tych konstytucyjnych praw do prowadzenia obiektywnych badań nad przyczynami katastrofy smoleńskiej – mówi Bartłomiej Misiewicz, szef Biura Parlamentarnego Zespołu ds. Wyjaśnienia Przyczyn Katastrofy Smoleńskiej.

Bliscy ofiar apelują także, by naukowcy nie ustawali w dalszym dochodzeniu do prawdy.

– Jest to esej z wywiadu prof. Andrzeja Zolla, który powiedział, że z naukowcami, którzy współpracują z Zespołem czy także z Konferencją Smoleńską nie może dyskutować, bo wszystko to „sekta smoleńska” i nie powinni dalej prowadzić badań. Jak widać, panie generałowe podziękowały za tę pracę i poprosiły o to, żeby te działania kontynuować i jak najbardziej nadal pracować na rzecz wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej, m.in. przy Zespole Parlamentarnym. Wyraziły też nadzieję, że coraz szersze kręgi ludzi nauki będą przyłączać się do swoich kolegów.  

Tymczasem jak napisał dzisiaj „Nasz Dziennik” rosyjskie protokoły oględzin, które trafiły do polskiej prokuratury, wskazują inny czas odnalezienia rejestratora parametrycznego Tu – 154M, niż raport Jerzego Millera. Różnica to aż dwa dni.

Wedle raportu Millera, cztery rejestratory odnaleziono na wrakowisku 10 kwietnia 2010 r., natomiast z rosyjskiego protokołu oględzin wynika, że jeden z rejestratorów Rosjanie odnaleźli dopiero 12 kwietnia 2010 r.

Z kolei dziś, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej ppłk Janusz Wójcik, poinformował, że przetłumaczono cztery tomy akt ws.  katastrofy smoleńskiej, uzyskane w październiku przez polską prokuraturę z Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej. Jest tam m.in. dokumentacja przeprowadzonego w 2009 r., w Rosji remontu generalnego Tu-154M. Była to realizacja polskich wniosków o pomoc prawną z Rosji.

RIRM 

drukuj