fot. PAP/Art Service

Zbliża się referendum odwoławcze w Krakowie

Wielkimi krokami zbliża się referendum odwoławcze w Krakowie. Sondaże wskazują na możliwą wysoką frekwencję. W obawie o utratę stanowiska prezydent miasta z KO, Aleksander Miszalski, wzywa mieszkańców do bojkotu referendum.

Już w najbliższą niedzielę, 24 maja, w Krakowie odbędzie się referendum ws. odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta.

 – Prezydentowi Miszalskiemu chyba wydawało się, że fotel prezydenta to ciepła posadka na lata, gdzie można spokojnie „uczyć się miasta”. Wiecie, że pan prezydent ma doktorat z nauki o zarządzaniu? Ironia losu, bo przecież ostatnio głównie serwuje nam spektakl pod tytułem: przepraszam, pomyliłem się, teraz już będę wiedział lepiej – mówił Jan Hoffman, inicjator referendum, przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto w Krakowie. 

Od rozpisania referendum odwoławczego prezydent Krakowa z Koalicji Obywatelskiej, Aleksander Miszalski, jest bardzo aktywny w terenie i w mediach społecznościowych. Każdego dnia ogłasza nową inicjatywę dla miasta i wzywa mieszkańców do bojkotu referendum.

– Nie boję się wysokiej frekwencji. Po prostu stwierdzam jasno i wyraźnie, że jeżeli ktoś chce, żebym dalej pełnił tę funkcję, to lepiej na referendum nie iść – stwierdził Aleksander Miszalski.

Lista zarzutów do prezydenta z Koalicji Obywatelskiej jest długa. To m.in. kolesiostwo w miejskich spółkach czy podwyżki opłat i podatków, przy jednocześnie rosnącym zadłużeniu miasta.

– Czas zakończyć te nieudane praktyki – podkreślił Jan Hoffman.

Według sondażu przeprowadzonego przez Ogólnopolską Grupę Badawczą prawie 63 proc. Krakowian deklaruje udział w referendum, z czego aż 92 proc. opowiada się za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego.

 TV Trwam News

drukuj