fot. R. Sobkowicz

Zarzuty dla kontrolerów ze Smoleńska?

Śledczy chcą postawić kontrolerom lotu ze Smoleńska zarzut bezpośredniego spowodowania katastrofy poprzez niezamknięcie lotniska – informuje jeden z dzienników.

Decyzja nie została jeszcze podjęta. Prokuratorzy którzy prowadzą śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej częściowo przesłuchali już kontrolerów. Zdaniem śledczych przy mgle tak gęstej jak 10 kwietnia 2010 roku, lotnisko powinno zostać zamknięte.

Mecenas Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej zwraca uwagę, że takie zarzuty może postawić tylko prokuratura powszechna. Jak dodaje, nie ma żadnych wątpliwości, że lotnisko w Smoleńsku rankiem 2010 roku powinno zostać zamknięte.

– Zamknięcie lotniska było nie tylko w sferze obowiązków, ale było podstawową powinnością tych, którzy decydowali na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku. Takie zarzuty powinny być przedstawione. Proszę tylko pamiętać o tym, że znowu mamy niewiele czasu na działania. Są to działania utrudnione obiegiem międzynarodowym, wydłużone w czasie, a z punktu widzenia odpowiedzialności za ewentualne tylko naruszenie uprawnień – nie mówię o spowodowaniu katastrofy, tylko straceniu uprawnień, to z punktu widzenia polskiego prawa czasu pozostało tyle co do 15 kwietnia 2015 roku – powiedział mec. Piotr Pszczółkowski.

Prokurator Generalny Andrzej Seremet przekonywał wczoraj w telewizji publicznej, że śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej powinno się zakończyć w ciągu roku.

RIRM

drukuj