fot. PAP/EPA

Zaostrza się konflikt w Górskim Karabachu

Zaostrza się konflikt w Górskim Karabachu. Obecne starcia między wojskami Azerbejdżanu, a siłami Armenii są najpoważniejsze od lat 90. Dochodzi do ataków rakietowych na gęsto zaludnione obszary.

To już dziewiąty dzień walk o Górski Karabach. Rozpoczęły się, gdy wojska Azerbejdżanu wkroczyły na to zamieszkiwane i kontrolowane przez Ormian terytorium. Jednak formalnie region ten pozostaje częścią Azerbejdżanu.

Konflikt ma silnie emocjonalne podłoże – wskazał politolog dr Zygmunt Cesarz.

– Ormianie, którzy mają bardzo przykre doświadczenia z zaistniałych sytuacji podczas I wojny światowej, jak również z okresu lat 90., nie chcą się zgodzić pod żadnym względem na jakiekolwiek próby wprowadzenia autonomii na tym obszarze przy pełnej przynależności Górskiego Karabachu do Azerbejdżanu – powiedział dr Zygmunt Cesarz.

W miniony weekend walki przybrały na sile. Obecne starcia są najpoważniejsze i najkrwawsze od lat 90. Wojska ormiańskie i azerbejdżańskie oskarżają się wzajemnie o rozpoczęcie agresji. Dochodzi do ataków rakietowych na gęsto zaludnione obszary.

Prezydent Azerbejdżanu zażądał, by Armenia wycofała się z terenu Górskiego Karabachu. Zapowiedział działania zbrojne.

– Azerbejdżan nie pozwoli nikomu na podbój Górskiego Karabachu. Górski Karabach to terytorium Azerbejdżanu. Musimy wrócić i wrócimy – mówił Ilham Alijew, prezydent Azerbejdżanu.

Jak ocenił politolog dr Grzegorz Piątkowski, militarny konflikt w Górskim Karabachu przybiera kształt wojny informacyjnej. Strony walczące dezinformują opinię publiczną i przerzucają odpowiedzialność na stronę przeciwną.

– Przy każdym tego typu odległym konflikcie, gdzie możemy nie mieć pełni wiedzy, musimy bardzo badać nie tylko fakty, które do nas dochodzą, ale również źródła danych, ponieważ tu najłatwiej jest o manipulację. Manipulację europejską opinią publiczną, która od wielu lat poddawana jest naciskom rosyjskim – stwierdził dr Grzegorz Piątkowski.

O zawieszenie ognia w Górskim Karabachu zaapelował szef NATO.

– Wszystkie strony powinny natychmiast zaprzestać walk i znaleźć sposób na pokojowe rozwiązanie konfliktu – mówił Jens Stoltenberg.

Toczące się walki budzą zaniepokojenie międzynarodowe o stabilizację na Kaukazie Południowym. To właśnie stamtąd rurociągami transportowana jest ropa i gaz na rynki światowe. Nie byłoby konfliktu, gdyby nie zaangażowanie państw mających własne interesy w tym regionie. To Turcja wspierająca Azerbejdżan oraz Rosja złączona sojuszem wojskowym z Armenią.

– Turcja jest zaangażowana bardziej militarnie. […] Natomiast Rosjanie są skłonni do tego, by przy pomocy gry dyplomatycznej, w której są lepszymi mistrzami niż Turcy, rozstrzygnąć to na swoją korzyść, tzn. na korzyść swoich interesów – podsumował politolog dr Zygmunt Cesarz.

Ormianie zamieszkujący Górski Karabach są bardzo dobrze wyszkoleni i mają sprawne jednostki bojowe. To bardzo groźny przeciwnik dla Azerów. W tym momencie nie da się ustalić liczby ofiar wśród cywilów z uwagi na trudności w dostępie do wiarygodnych danych.

TV Trwam News

drukuj