Zamrożenie cen energii przyczyni się do spadku stóp procentowych?
Do września przyszłego roku gospodarstwa domowe nie zapłacą więcej za prąd. Osłonę tracą przedsiębiorcy, a impuls inflacyjny możemy odczuć pośrednio w rosnących kosztach produktów i usług. Jego ograniczenie może być dodatkowym argumentem dla Rady Polityki Pieniężnej, by w marcu rozpocząć dyskusję o obniżce stóp procentowych.
Rząd ogłosił, że ceny prądu dla gospodarstw domowych nie wzrosną. Zamrożenie ma objąć okres od stycznia do września.
– Ceny nie wzrosną i matematycznie to spowoduje, że impuls inflacyjny zostanie ograniczony – wskazał prof. Wojciech Piontek, ekonomista z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Narodowy Bank Polski rozważał w swoich prognozach dwa scenariusze – odejście od osłon wiązałoby się ze wzrostem inflacji do 6,6 proc. na początku przyszłego roku; utrzymanie osłon ograniczy impuls inflacyjny, ale i tak wskaźnik przekroczy pięć procent.
Wiceprezes Narodowego Banku Polskiego podkreśliła, że zapowiedzi rządu, choć przybliżają nas do drugiego scenariusza, nie przesądzają o tym, jak zareaguje wskaźnik. Rada Polityki Pieniężnej będzie czekała na marcową projekcję inflacyjną.
– Po tej marcowej projekcji Rada Polityki Pieniężnej będzie wiedziała trochę więcej, czyli będzie wiedziała, co stanie się z cenami energii, o ile wzrosła inflacja i będzie podejmowała decyzję – mówiła prof. Marta Kightley, wiceprezes Narodowego Banku Polskiego.
Na podstawie marcowej inflacji Rada Polityki Pieniężnej będzie decydować, co stanie się ze stopami procentowymi. Scenariusz obniżki przewidywał ekonomista, Marek Zuber. Zamrożenie cen prądu utwierdziło go w tych prognozach, ale – jak tłumaczył – nie oznacza, że unikniemy inflacyjnego impulsu.
– Prąd dla przedsiębiorców podrożeje, w związku z tym koszty wytwarzania różnego rodzaju towarów i usług pójdą w górę, a więc impuls inflacyjny będzie, tylko nie bezpośrednio – oznajmił Marek Zuber, ekonomista z Akademii WSB.
Rząd rezygnuje z górnej granicy dla przedsiębiorców. Do tej pory płacili oni maksymalnie 693 zł za megawatogodzinę. Podobną osłoną objęte były samorządy i szpitale. Resort energii przekonywał, że kupują prąd po niższej cenie, ale entuzjazmu rządu nie podzielił Adam Abramowicz, prezes Rady Przedsiębiorców, który mówił o fali podwyżek dla firm.
– Podwyżka składki na ZUS, podwyżka płacy minimalnej i zapowiedziany brak tej maksymalnej ceny na prąd – zauważył Adam Abramowicz, prezes Rady Przedsiębiorców.
W górnym limicie 693 zł za megawatogodzinę i tak ogromną rolę odgrywały koszty ETS.
– Sam zakup pozwoleń emisji to wydatek ponad 400 zł na jeden megawat, a co za tym idzie, cena jest zdeterminowana wymogami prawa unijnego, rozwiązaniami klimatycznymi – akcentował prof. Wojciech Piontek.
Polacy mniej wydają wobec wzrostu cen. Wskaźnik konsumpcji zaskoczył już w tym roku. Prognozy Narodowego Banku Polskiego wskazują, że wzrost konsumpcji w roku przyszłym będzie niższy od tegorocznego. Skłonność do oszczędności wynika z obaw o rosnące koszty życia i sytuację geopolityczną.
TV Trwam News



