PAP/Radek Pietruszka

Zakończyły się protesty taksówkarzy zorganizowane w kilku polskich miastach

W kilku polskich miastach odbyły się w środę protesty taksówkarzy. Demonstracje zorganizowano m.in. w Warszawie, Poznaniu, Krakowie czy Kielcach. Protestujący domagali się od rządu, by zostali objęci wsparciem w ramach tarczy antykryzysowej.

W Warszawie strajk zorganizował związek zawodowy „Warszawski Taksówkarz”. Jego przedstawiciele zgromadzili się od godz. 11.00. Protest samochodowy wystartował w południe z ul. Sokoła na Wale Miedzeszyńskim i przejechał przez Most Łazienkowski i Trasą Łazienkowską w stronę siedziby Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Jak powiedział przed protestem wiceprzewodniczący związku zawodowego Szymon Komorowski, protestujący tym razem nie otrzymali konwoju policyjnego.

„Będziemy musieli jechać bardziej rozbici, żeby utrudnienia były jak najmniejsze” – wskazał Szymon Komorowski.

Według sierż. sztab. Moniki Nawrat z Komendy Stołecznej Policji, protest przebiegał spokojnie. Warszawski protest zakończył się około godziny 16.20.

„Nie było utrudnień w ruchu. Obyło się również bez naszej interwencji” – powiedziała policjantka.

W Kielcach udział w proteście wzięło około 50 taksówkarzy. Po godzinie 12.00 kolumna samochodów, w asyście policji, przejechała m.in. al. Solidarności i al. IX Wieków przed Świętokrzyski Urząd Wojewódzki. Następnie przedstawiciele protestu złożyli do urzędu petycje z postulatami.

„Apelujemy o zaliczenie branży taxi do tarczy antykryzysowej. Taksówkarze w związku z lockdownem są tak samo pokrzywdzeni jak przedstawiciele innych branż. W momencie zamknięcia restauracji, kin, pubów, galerii i siłowni nie mamy po prostu kogo wozić” – powiedział Adam Głuszek, szef firmy Taxi Kielce.

Zaznaczył, że w porównaniu do ubiegłego roku obroty spadły o 80 procent.

 „W tej sytuacji trudno jest opłacić ZUS, nie mówiąc o innych opłatach. Wielu kolegów ma leasingi na samochody, kredyty na mieszkania, zostaliśmy pozbawieni możliwości zarabiania, a nie otrzymujemy żadnej pomocy” – dodał szef firmy Taxi Kielce.

Karol Macek, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kielcach, poinformował, że protest przebiegał spokojnie, nie odnotowano żadnych incydentów.

Z kolei w Trójmieście protest rozpoczął się o godz. 12.00. Taksówkarze początkowo jechali z minimalną prędkością prawym pasem Obwodnicy Trójmiasta (S6) w kierunku Łodzi. Kolumna samochodów liczyła ponad 100 aut. Samochody przyozdobiono biało-czerwonymi flagami. Protestujących taksówkarzy eskortowała policja.

Na skutek protestu na trasie w kierunku Łodzi, od węzła Osowa do węzła Karczemki, utworzył się kilkukilometrowy korek. O godz. 13.35 został na obwodnicy wznowiony normalny ruch.

Taksówkarze zjechali z obwodnicy na węźle Karczemki i przez al. Armii Krajowej dojechali do centrum Gdańska. Jadące przez miasto samochody trąbiły. Protest zakończył się po godz. 14.00 na Targu Drzewnym w Gdańsku, gdzie biura poselskie mają posłowie PiS.

Jak powiedział oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku Mariusz Chrzanowski, funkcjonariusze nie odnotowali żadnych incydentów, a protestujący byli jedynie zabezpieczani przez policję.

Natomiast ulicami Krakowa, m.in. Alejami Trzech Wieszczów, przez półtorej godziny jeździło w środę – według policji – ok. 100 taksówkarzy. Policjanci upłynniali ruch. Protestujący używali klaksonów, a pod Małopolskim Urzędem Wojewódzkim rozwinęli transparent z hasłem: „Na życie nam już nie starcza, gdzie dla taksówkarzy tarcza?”. Pismo z ich postulatami, skierowane do wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, przyjął dyrektor generalny Urzędu Wojewódzkiego Szymon Strzelichowski.

Protestujący w Krakowie podkreślali, że bardzo liczą na rządową pomoc, bo ich przychody z powodu pandemii drastycznie spadły.

„Jesteśmy w tragicznej sytuacji jako taksówkarze. Nasze przychody spadły o 90 proc. Jeśli zrobimy dwa-trzy kursy dziennie z klientem po mieście za 12-15 zł, to nie pokrywa kosztów wyjazdu na miasto. Mamy zobowiązania wobec ZUS, podatki, VAT, leasingi i kredyty, nie mówiąc o utrzymaniu rodzin” – powiedział Rafał Piszczek.

Taksówkarze protestowali również w Poznaniu, gdzie sprzed jednego z centrum handlowych pod urząd wojewódzki przejechało w środowe południe około 100 taksówek. Trąbiące, oflagowane pojazdy poruszały się w asyście policji i na kilkadziesiąt minut spowolniły ruch w centrum miasta. Biuro prasowe KWP w Poznaniu podało, że w związku z manifestacją nie odnotowano incydentów.

Taksówkarze chcieliby podobnie jak wiosną otrzymać od państwa pomoc w postaci świadczenia postojowego i zwolnienia z obowiązku opłacania składek: zdrowotnej i ZUS.

 

PAP

drukuj