fot. PAP/EPA

Wzmocniona obecność wojsk USA na Bliskim Wschodzie

Stany Zjednoczone wzmocnią swoją obecność w regionie Zatoki Perskiej. To odpowiedź na ataki na instalacje naftowe w Arabii Saudyjskiej.

Stany Zjednoczone konsekwentnie powtarzają, że to Iran jest odpowiedzialny za ataki na instalacje naftowe w Arabii Saudyjskiej. I choć USA nie chcą wojny, to kontynuują politykę maksymalnej presji. Zaraz po powrocie amerykańskiego sekretarza stanu z Arabii Saudyjskiej Mike’a Pompeo zapadła decyzja, by wzmocnić obecność wojskową na Bliskim Wschodzie.

– W odpowiedzi na prośbę Arabii Saudyjskiej prezydent Donald Trump zgodził się na rozmieszczenie sił USA, których działania będą miały charakter obronny i skoncentrują się przede wszystkim na obronie przeciwlotniczej i przeciwrakietowej – powiedział Mark Esper, sekretarz obrony USA.

Już na początku maja w region Bliskiego Wschodu Stany Zjednoczone skierowały grupę uderzeniową okrętów wojennych z lotniskowcem Abraham Lincoln, baterie Patriot oraz eskadrę bombowców B-52. Zwiększyły też liczbę żołnierzy.

– Będziemy pracować także nad przyspieszeniem dostaw sprzętu wojskowego do Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, aby zwiększyć zdolności obronne tych państw – wskazał Mark Esper.

Wciąż nie wiemy jednak, ilu dokładnie żołnierzy zostanie teraz wysłanych w region Zatoki Perskiej.

– Będzie to liczba „umiarkowana”, na pewno nie będą to tysiące żołnierzy – podkreślił gen. Joseph Dunford, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Sił Zbrojnych USA.

Już wcześniej Stany Zjednoczone zaostrzyły sankcje wobec Iranu. Objęły one m.in. Bank Centralny Iranu.

TV Trwam News

drukuj