fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

Wyrok sądu ws. „polskiego obozu”

Warszawski sąd okręgowy oddalił pozew w procesie cywilnym, wytoczonym wydawcy „Die Welt” przez obywatela Polski za użycie kłamliwego zwrotu „polski obóz koncentracyjny”. 

Zbigniew Osewski chciał, by sąd nakazał pozwanej spółce wpłatę miliona zł na cel społeczny oraz przeprosiny w polskich mediach za naruszenie jego dóbr osobistych, jakimi są tożsamość, godność narodowa i prawo do poszanowania prawdy historycznej.

Pozew poparła Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która przyłączyła się do procesu po stronie powoda. Adwokaci pozwanej spółki wnosili o odrzucenie pozwu.

Poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk zauważa, że domagając się odkłamywania historii, obywatele polski wyręczają państwo.

– To państwo polskie powinno wytaczać procesy o wysokie odszkodowania, żeby – przepraszam za słowo – odechciało się wszystkim tym mediom po raz któryś tak pisać. Tu jest element recydywy – „Die Welt” nie po raz pierwszy użyło tego sformułowania. Tutaj sąd, moim zdaniem, powinien przychylić się do osoby, która ten proces wytacza i wykazać, że to nie jest pierwszy raz, że nasi sąsiedzi dobrze sobie zdają sprawę z tego, jakie były fakty historyczne – komentuje polityk.

Zbigniew Osewski poczuł się dotknięty osobiście, gdyż jeden z jego dziadków zmarł w niemieckim obozie pracy w Iławie, drugi był więziony w obozach w Niemczech.

RIRM

drukuj