Walka o prawdę nie ustaje. 101-letni Stanisław Zalewski w dalszym ciągu walczy z niemieckimi kłamstwami historycznymi
Stanisław Zalewski, 101-letni były więzień niemieckich obozów zagłady, od dziewięciu lat walczy w sądach o prawdę historyczną. Domaga się przeprosin od niemieckich mediów za użycie sformułowania polskie obozy zagłady oraz zadośćuczynienia finansowego na rzecz były więźniów.
Batalia prawna rozpoczęła się w 2017 roku. Stanisław Zalewski, który przeszedł przez obozy Auschwitz, Mauthausen i Gusen pozwał media z Bawarii za nazwanie niemieckiego obozu w Treblince polskim obozem zagłady.
– Wszystkie obozy koncentracyjne na terenie Polski, nie mówię już o Europie, bo były, były zakładane przez reżim narodowo-socjalistyczny Niemiec (…). To, że te obozy były zlokalizowane na terenie Polski, to nie znaczy, że to są polskie – mówił Stanisław Zalewski, były więzień niemieckich obozów zagłady.
Mija dziewięć lat, a przeprosin i finansowego zadośćuczynienia nie ma. Niemieckie media nie chcą załatwić sprawy polubownie – zaznaczyła Aneta Markowska, sekretarz Stowarzyszeniu Patria Nostra, które wspiera Pana Stanisława w sądowej walce.
– I nie, oni nie mają ani woli dialogu, ani woli dobrowolnego spełnienia naszej prośby, naszego roszczenia. Nie ma takiej woli – dodała.
Pan Stanisław walczy o 50 tysięcy złotych nie dla siebie, ale na rzecz Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych. Sprawę pro-bono, tak jak wiele podobny z przeszłości – prowadzi mecenas Lecha Obara.
– Robimy wszystko, żeby zakończyć to, tzn. dać szansę panu Stanisławowi cieszyć się z wyroku – stwierdził mecenas.
Sprawa przeszła przez wszystkie instancje. Trafiła też do Sądu Najwyższego. W międzyczasie zajmował się nią Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu po wniosku polskiego sędziego, który miał wątpliwości, czy może sądzić niemieckie media.
– Są namacalne dowody, miejsca, obozy, narzędzia i jeszcze należy udowadniać to w procesach sądowych. Ja tego nie rozumiem – Stanisław Zalewski, były więzień niemieckich obozów zagłady.
W 2025 roku Sąd Najwyższy nakazał ponowne zbadanie sprawy. Rozpatrujący ją sąd apelacyjny uznał, że były więzień może dochodzić w Polsce odszkodowania, ale o przeprosiny musi walczyć już w Niemczech. Pełnomocnicy Pana Stanisława złożyli kasację, ale na jej rozpatrzenie trzeba czekać kilka lat. Sąd nawet po apelach Rzecznika Praw Obywatelskich nie zgodził się na rozdzielenie wątków sprawy i jej przyspieszenie.
– Rzecznik pisze, że to jest każdego konstytucyjne prawo do tego, żeby doczekać się wyroku. Że on ma 100 lat już. Dzisiaj 101 lat. Że proszę jednak rozdzielić i przyspieszyć każdą z tych spraw osobno. Okazuje się, że Sąd Apelacyjny mówi nie – wskazał mec. Lech Obara.
Stowarzyszenie Patria Nostra szuka nowych możliwości prawnych, aby doprowadzić sprawę do końca. Powołując się na orzeczenia TSUE z przeszłości, rozważa złożenie pozwu w imieniu związków byłych więźniów. Z walki o prawdę nie rezygnuje też 101 letni Pan Stanisław.
– Tam, gdzie to jest możliwe jeszcze do dziś, mimo że już mam więcej jak 100 lat, staram się propagować i daję wzajemne porozumienie, współdziałanie, współpracy do jednego celu – żeby ludzie byli dla siebie ludźmi – podkreślił były więzień niemieckich obozów zagłady.
Sądowe batalię z kłamliwym określeniem „polskie obozy zagłady” doprowadziły do znacznego ograniczenia jego używania przez zagraniczne media.
TV Trwam News



