fot. PAP/EPA

Wybory prezydenckie w Chorwacji

Chorwaci wybierają dzisiaj prezydenta. Ubiegający się o reelekcję Ivo Josipović zmierzy się z dwojgiem kandydatów konserwatywnych i jednym lewicowym. Sondaże wskazują, że Josipović zapewni sobie drugą kadencję prezydencką, choć zapewne dopiero w drugiej turze, 11 stycznia. 

Josipović prowadził kampanię pod hasłami zmian w konstytucji, mających ożywić chorwacką gospodarkę. Mówił o podziale kraju na kilka regionów, mających znaczną samodzielność. Zapowiadał, że podda swe koncepcje pod referendum, jeśli rząd nie poprze go w kwestiach reform.

Jego kontrkandydatka z opozycyjnej Chorwackiej Wspólnoty Demokratycznej (HDZ) Kolinda Grabar-Kitarović – była minister ds. integracji europejskiej i szefowa dyplomacji, była ambasador w USA, w latach 2011-2014 jedna z siedmiorga asystentów ówczesnego sekretarza generalnego NATO Andersa Fogha Rasmussena (pierwsza kobieta na tym stanowisku) – zapowiadała, że „walnie pięścią w stół” i zmusi do ustąpienia rząd premiera Zorana Milanovicia, przywódcy Socjaldemokratycznej Partii Chorwacji.

Lekarz Milan Kujundżić, który rozstał się z HDZ, starał się przekonać wyborców, że tylko on potrafi wyprowadzić Chorwację z kryzysu. Ten internista i gastroenterolog jest aktywny w polityce od 1990 roku. W maju 2012 roku było o nim głośno, gdy wszedł do dogrywki o stanowisko przewodniczącego HDZ. Przegrał wtedy z Tomislavem Karamarko.

Podczas wyborów lokalnych w 2013 roku Kujundżić poparł przeciwników HDZ. Wkrótce potem opuścił HDZ i założył partię pod nazwą Chorwacka Zorza – Partia Narodu (HZ). Szybko znalazł partnerów po prawej stronie chorwackiego spektrum politycznego. W majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego miał pierwsze miejsce na liście Sojuszu dla Chorwacji, któremu zabrakło wtedy zaledwie ok. 100 głosów do zdobycia mandatu w Brukseli.

Z kolei najmłodszy kandydat do fotela prezydenckiego Ivan Siniczić (24 lata) – student elektroniki i informatyki w Zagrzebiu – opowiada się za wystąpieniem Chorwacji z Unii Europejskiej i NATO oraz chce walczyć o tych, którym grożą eksmisje, licytacje z powodu niespłaconych kredytów itp. Zarzucał niekompetencję prokuraturze, bankowi centralnemu, urzędowi zatrudnienia. Unia Europejska to dla niego „biurokracja i banki”. NATO uważa za „imperialistyczną organizację, której celem jest zajmowanie zasobów naturalnych”. Jest kandydatem partii Żywy Mur (Żivi Zid).

Austriacka agencja APA pisze, że potencjalni wyborcy Siniczicia – ludzie sfrustrowani i rozczarowani – zwykle w ogóle nie idą do urn.

Podobnie jak w przypadku poprzednich kampanii wyborczych, programy kandydatów, ich zapowiedzi i obietnice daleko wykraczają poza dość skromne prerogatywy, jakimi dysponuje prezydent Chorwacji.

Najnowsze sondaże dają Josipoviciowi ponad 40 proc. głosów. Kolinda Grabar-Kitarović może zapewne liczyć na ponad 30 proc., Siniczić na prawie 10 proc., a Kujundżić zaledwie na 7 proc. Nie wyklucza się, że frekwencja nie przekroczy 50 proc.

W odróżnieniu od wyborów prezydenckich sprzed pięciu laty, kiedy kandydatów było dwunastu, tym razem wielu chętnych do objęcia najwyższego urzędu w państwie wycofało się, nie widząc dla siebie szans w konfrontacji z Josipoviciem – wskazuje APA, powołując się na opinię socjologa Agana Begicia.

Josipović jest trzecim prezydentem Chorwacji od proklamowania niepodległości w 1991 roku. Jego poprzednikiem był centrysta Stipe Mesić (2000-2010), który objął władzę po zmarłym w 1999 roku nacjonaliście Franjo Tudjmanie, uznawanym za ojca chorwackiej niepodległości.

Gospodarka Chorwacji, liczącej 4,3 mln mieszkańców, jest w poważnych kłopotach. W trzecim kwartale 2014 roku skurczyła się o 0,5 proc., przy czym był to już dwunasty z rzędu kwartalny spadek. Bez pracy jest ponad 350 tys. Chorwatów. Bezrobocie wśród młodzieży przekracza 40 proc.

Zdaniem cytowanego przez agencję APA profesora Ivana Livrinovicia, ekonomisty z Zagrzebia, jest wiele powodów, dla których kolejne rządy nie decydują się na reformy, które ożywiłyby gospodarkę: brak fachowców w dotychczasowych ekipach rządzących; grupy interesów, które uniemożliwiają dokonywanie zmian; oczekiwanie, że wraz z przystąpieniem Chorwacji do UE większość problemów po prostu zniknie; chęć zachowania spokoju społecznego.

Lovrinović wskazuje, że potrzebna jest reforma polityki finansowej, żeby wyprowadzić gospodarkę z depresji. Konieczna jest też reforma podatkowa i zredukowanie administracji publicznej, reforma sektora publicznego, służby zdrowia, oświaty i rolnictwa.

Komisja Europejska dała Chorwacji czas do wiosny 2015 roku na realizację zaleceń, przedstawionych jesienią 2014 roku. M.in. deficyt budżetowy Chorwacji ma do 2016 roku spaść poniżej 3 proc. PKB, a zadłużenie publiczne poniżej 60 proc. PKB.

PAP

drukuj