fot. PAP/EPA

Wybory parlamentarne w Libanie

Wczoraj w Libanie, po 9 latach, odbyły się wybory parlamentarne. Przeprowadzone zostały według nowej ordynacji. Wyniki nie wstrząsnęły jednak sceną polityczną. W czasie powyborczego świętowania zginęła co najmniej 1 osoba.

Poprzednie wybory odbyły się w czerwcu 2009 roku i choć kadencja parlamentu trwa cztery lata, to była dwukrotnie przedłużana, co było związane z trudnościami przy wyborze prezydenta, a także brakiem porozumienia w sprawie przyjęcia nowej ordynacji wyborczej. Według nieoficjalnych wyników, zwyciężył Hezbollah i jego sojusznicy. Frekwencja była jednak bardzo niska.

– Końcowy procent nieoficjalnej frekwencji: 49,2 proc. w porównaniu z 54 proc. w 2009 r. Najwyższą frekwencję wyborczą odnotowano w północnej, drugiej dzielnicy: w Trypolisie, najniższą w pierwszej dzielnicy Bejrutu, 31,5 proc. – wskazuje Nohad Machnouk, minister spraw wewnętrznych Libanu.

Mimo niskiej frekwencji, władze nie podjęły decyzji o przedłużeniu głosowania, czego domagał się Hezbollah.

– Była niska frekwencja, ponieważ niestety międzynarodowa i libańska społeczność to kanapowi politycy. Zasiadają na Facebooku i zachowują się jak rewolucjoniści. Ale musimy być też na miejscu, musimy oddać nasze głosy, ponieważ to jest nasz obowiązek – mówi mieszkaniec Libanu.

Wstępne wyniki wskazują, że o sukcesie może mówić również ugrupowanie Siły Libańskie. Natomiast Wolny Ruch Patriotyczny, związany z prezydentem, zachowa swój stan posiadania. Libańczycy wybierali 128-osobowy parlament, w którym miejsca z góry podzielone są kwotowo między 16 z 18 oficjalnych grup wyznaniowych w kraju.

TV Trwam News/RIRM

drukuj