Wojna na Ukrainie nie ustaje
Trwa wojna na Ukrainie. Rosjanie atakują kolejne cele cywilne. Ukraina oczekuje dalszego wsparcia. Może je otrzymać po lutowym szczycie Rady Europejskiej.
Dziesiątki pocisków pojawiły się w poniedziałek nad Ukrainą. Najwięcej Rosja skierowała ich nad Charków i Zaporoże. Obronie powietrznej udało się zestrzelić jedynie osiemnaście z ponad pięćdziesięciu rakiet. Używane przez Rosję balistyczne rakiety są trudniejsze do przechwycenia.
„Wróg zaatakował tym razem różne regiony Ukrainy. Rakiety, które leciały po trajektorii balistycznej, skierowano na obwody charkowski, dniepropietrowski, zaporoski i chmielnicki” – przekazały Siły Powietrzne Ukrainy.
Syreny alarmowe zawyły również w stolicy. Mieszkańcy zeszli do tuneli metra, które pełnią w Kijowie rolę schronów.
Fińska (a teraz także estońska) granica jest celem hybrydowego ataku ze strony nielegalnych migrantów. Władze są przekonane, że ataki są motywowane z Moskwy. Sytuację na granicy z Rosją podsumował prezydent Estonii po posiedzeniu Rady Obrony Narodowej.
„Wojskowe obiekty obronne w naszym regionie przygranicznym to z pewnością temat, który należy kontynuować. Ministerstwo Obrony pracuje obecnie w tym kierunku wraz ze swoimi bałtyckimi kolegami” – zapewnił Alar Karis, prezydent Estonii.
Wsparcie dla walczącej Ukrainy jest zbyt małe – ocenił kanclerz Niemiec, Olaf Scholz. Skrytykował kraje Unii Europejskiej, że wysyłają za mało sprzętu wojskowego. Apelował o zwiększenie dostaw.
– Choć wkład Niemiec jest znaczący, w dłuższej perspektywie nie wystarczy, aby zapewnić Ukrainie bezpieczeństwo – powiedział Olaf Scholz, kanclerz Niemiec.
Pierwszego lutego na szczycie Rady Europejskiej kraje członkowskie zadecydują o kolejnym pakiecie wsparcia dla Ukrainy. Ostatnio tej decyzji na drodze stanęły Węgry.
TV Trwam News



