fot. flickr.com

Włochy: NGO muszą współpracować w walce z przemytem migrantów

Włoski prokurator krajowy do walki z mafią i terroryzmem Franco Roberti oświadczył w środę, że organizacje pozarządowe nie mogą ograniczać się do ratowania migrantów na Morzu Śródziemnym, ale muszą też współpracować w walce z ich przemytem.

W wystąpieniu przed parlamentarnym komitetem do spraw Schengen w Rzymie, analizującym sytuację we Włoszech w związku z kryzysem migracyjnym, Roberti opowiedział się za tym, aby funkcjonariusze policji sądowej obecni byli na statkach organizacji pozarządowych, uczestniczących w ratowaniu migrantów.

Statki organizacji pozarządowych „powinny wpuścić na swoje pokład funkcjonariuszy policji sądowej, którzy, nie zakłócając operacji ratunkowej, mogliby wykonywać swoją pracę” – oświadczył krajowy prokurator. Jak dodał, „potrzebna jest równowaga między ratowaniem ludzi znajdujących się w niebezpieczeństwie i ustalaniem odpowiedzialności przemytników” migrantów.

Dlatego – jego zdaniem – na pokładach tych statków powinni być uzbrojeni lub nieuzbrojeni policjanci, którzy współpracowaliby z innymi służbami i marynarką wojenną w ramach działań wymierzonych w proceder przemytu migrantów.

Roberti zauważył, że ludzie odpływający pontonami z Libii „natychmiast trafiają na statki organizacji pozarządowych, które ich zabierają” na swoje pokłady.

Prokurator wyraził przekonanie, że załogi tych statków wykonują niezbędną pracę, ale – jak zastrzegł – powinny dostosować się do obowiązujących zasad postępowania. Statki te – wskazał – muszą działać na takich samych zasadach, jak jednostki wojskowe i “wykazywać się współpracą w walce z przemytnikami ludzi”.

NGO „nie mogą ograniczać się do akcji ratunkowych” – oświadczył. Następnie zauważył: jeśli „akceptuje się to, że organizacje te nie niszczą pontonów, ale oddają je przemytnikom, to tym samym osłabia się walkę z nimi”.

Krajowy prokurator oświadczył, że przez Morze Śródziemne docierają do Włoch także osobnicy, którzy „mogą ulec radykalizacji” w tym kraju, tak jak Tunezyjczyk Anis Amri, sprawca zamachu w Berlinie. Przypomniał, że terrorysta ten przypłynął z Tunezji na Lampedusę i zradykalizował się w więzieniu we Włoszech.

“Są i inne przypadki” – przyznał Roberti. Zaznaczył, że „to nie oznacza jednak ścisłego wiązania imigracji z terroryzmem”.

Ujawnił, że wyjaśnienia na drodze śledztwa wymaga to, czy osobnicy powiązani z przedstawicielami tzw. Państwa Islamskiego działają w Europie jako „wsparcie logistyczne fali migracyjnej”.

 

PAP/RIRM

drukuj