fot. flickr.com

Węgry. Rośnie liczba partii przed wyborami

Rośnie liczba partii na Węgrzech przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Obecnie jest ich już 193, ale ta liczba może się jeszcze zwiększyć – poinformował w sobotę dziennik „Magyar Idoek”, powołując się na dane Krajowego Urzędu Sądownictwa (OBH).

Liczba partii, które mogą wziąć udział w wyborach, jest obecnie o 46 wyższa niż podczas wyborów parlamentarnych na wiosnę 2014 r., ale do przyszłego roku może jeszcze wzrosnąć, gdyż w całym kraju trwa procedura rejestracji 351 partii.

W ostatnich miesiącach w partię przekształcił się m.in. Ruch Momentum, który stał się znany na początku roku ze skutecznej akcji zbierania podpisów na rzecz rozpisania referendum w sprawie zorganizowania olimpiady w Budapeszcie. Ruch argumentował, że zorganizowanie igrzysk w Budapeszcie doprowadziłoby do olbrzymich długów i sprzyjałoby korupcji, a priorytetem powinno być rozwiązanie problemów m.in. w oświacie i służbie zdrowia.

Inne powstałe w ostatnim czasie partie to Świat Obywatelski, utworzony przez jednego z przywódców protestów nauczycielskich Istvana Puklego, Partia Emerytów 50 Plus czy Partia na rzecz Solidarności i Republiki. „Magyar Idoek” informuje też, że do udziału w przyszłorocznych wyborach szykuje się Ruch Dla Nas utworzony przez liderkę scjentologów Katalin Weith.

Dziennik pisze w tym kontekście, że prokuratura nie zamknęła jeszcze śledztwa w sprawie partii startujących w wyborach 2014 r., co do których istnieje podejrzenie, że wykorzystały niezgodnie z przepisami wsparcie na kampanię. „(…) podczas kampanii wyborczej 2014 r. pojawiło się bowiem wiele takich partii, które nie prowadziły żadnej konkretnej działalności, ale zgodnie z prawem im także należało się wsparcie, które potem albo zwróciły, albo nie” – pisze węgierska gazeta. Dodaje, że bezpowrotnie zniknęło 630 mln ft (8,5 mln zł) bezprawnie wykorzystanego wsparcia na kampanię.

„Magyar Idoek” podkreśla, że założenie partii nie kosztuje prawie nic, jeśli nie liczyć wynagrodzenia prawnika dokonującego rejestracji. A tymczasem zgodnie z systemem finansowania kampanii wyborczej, jeśli partii uda się wystawić kandydata w co najmniej 27 ze 106 jednomandatowych okręgów wyborczych, to za każdego otrzymuje 1 milion ft (13,5 tys. zł), a także może utworzyć wyborczą listę partyjną, za którą przysługuje co najmniej 150 mln ft (2 mln zł).

„Ten system można po prostu wykorzystać, bo wydatki łatwo udokumentować fikcyjnymi rachunkami. Zgodnie z obecnymi przepisami kandydaci mogą zatrzymać wsparcie w wysokości 1 miliona ft tylko wówczas, jeśli otrzymali co najmniej 2 proc. głosów, ale funduszy na listę partyjną nie trzeba zwracać nawet wtedy, jeśli na listę nikt nie głosował” – czytamy.

Wybory parlamentarne mają się odbyć wiosną przyszłego roku. Sondaże wykazują niezmiennie dużą przewagę rządzącego do 2010 r. Fideszu premiera Viktora Orbana. Według majowego badania Zavecz Research poparcie dla Fideszu wynosi 27 proc., czyli zdecydowanie więcej niż jego największych rywali: Węgierskiej Partii Socjalistycznej (11 proc.) i skrajnie prawicowego Jobbiku (10 proc.).

PAP/RIRM

drukuj