Według Millera szantażowano posłów PSL

W niedzielnym programie w TVP Info, przewodniczący klubu parlamentarnego SLD Leszek Miller, powiedział ni mniej ni więcej tylko, że przed piątkowym głosowaniem w sprawie wotum zaufania dla szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza, szantażowano posłów Klubu Parlamentarnego PSL.

Jak to ujął „koalicja Platformy i PSL-u była do tej pory spojona profitami władzy, ale od niedawna doszedł jeszcze strach przed CBA”.

Zwrócił uwagę na jeszcze jeden ważny wątek „przeszukanie pokoju posła w Sejmie może się odbyć tylko za zgodą marszałka, chcemy się dowiedzieć czy Pani marszałek taką zgodę wydawała”.

Przypomnijmy tylko, że w piątek w Sejmie, kiedyś prezes PSL-u i wicepremier rządu Tuska, a teraz zwykły poseł Waldemar Pawlak, zażądał odroczenia głosowania nad wotum nieufności wobec Sienkiewicza do następnego posiedzenia Sejmu w dniu 22 lipca, mówiąc w zasadzie wprost, że posłowie nie powinni głosować w atmosferze szantażu.

W ten sposób określił Pawlak działania CBA i Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie wobec przewodniczącego klubu parlamentarnego PSL Jana Burego, któremu wprawdzie nie postawiono zarzutów, ale przeszukano jego biura poselskie, pokój który zajmuje w hotelu sejmowym, a także jego mieszkanie i mieszkanie rodziców.

Stało się to w ostatni czwartek dokładnie wtedy kiedy szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz, spotkał się z klubem parlamentarnym PSL-u, który przekonywał do głosowania przeciw wnioskowi o jego odwołanie, sugerując, że bardzo szybko wyjaśni, kto był inspiratorem podsłuchów wobec polityków Platformy.

Po tym spotkaniu klub PSL-u podjął decyzję, że mimo wszystko będzie bronił ministra koalicyjnego rządu, ale po wystąpieniu Pawlaka, klub PSL-u zaczął się łamać i jak mówiono w kuluarach 7 posłów było gotowych głosować za wnioskiem Pawlaka.

Jednak po licznych przerwach i rozmowach ludowców z premierem (w sumie trwały one około 3 godzin), okazało się, że tylko jeden Pawlak wstrzymał się od głosu nad tym wnioskiem, pozostali zagłosowali w dyscyplinie i Sienkiewicz został obroniony zaledwie 5 głosami tzw. posłów niezależnych.

Co takiego stało się w ciągu tych 3 godzin przerw i licznych spotkań kierownictw obydwu klubów koalicyjnych z premierem Tuskiem?

Jak twierdził sam Pawlak, podczas zwołanego po jego wystąpieniu Konwencie Seniorów, w którym uczestniczyli marszałek Kopacz, wszyscy wicemarszałkowie, a także przewodniczący klubów parlamentarnych już na początku wszyscy obecni zgodzili się z jego wnioskiem i głosowanie dotyczące Sienkiewicza miało być odłożone do 22 lipca.

Jednak przerwę w obradach Sejmu marszałek Kopacz kilkakrotnie przedłużała i w tym czasie premier Tusk spotkał się z prezesem PSL-u Januszem Piechocińskim i kierownictwem klubu parlamentarnego tej partii. Można się tylko domyślać jak przebiegało to spotkanie, ale po jego zakończeniu cały klub PSL-u (wyłamał się tylko Pawlak), karnie zagłosował za wnioskiem o wotum zaufania dla ministra Sienkiewicza.

A przecież w środę podczas debaty nad tym wnioskiem, minister Sienkiewicz wygłosił w swojej obronie niezwykle aroganckie przemówienie, ponieważ uznał, że z prezesem Belką prowadził rozmowę o różnych możliwościach jakie posiada bank centralny, aby wspomagać gospodarkę.

Przeprosił tylko za język jakiego używał, wszystko inne jego zdaniem było nie tylko zgodne z obowiązującym w Polsce prawem, a istotą rozmowy „była troska o przyszłość polskiego państwa”. Mimo tej wręcz prowokacyjnej arogancji posłowie PSL-u ostatecznie zagłosowali za Sienkiewiczem, co czyni stwierdzenie Millera o ich szantażu bardzo prawdopodobnym.

Źródło: Blog Zbigniewa Kuźmiuka

drukuj