fot. PAP/Mateusz Marek

Walki o władzę w Platformie Obywatelskiej

Zarząd Platformy Obywatelskiej chce kolejnej kary dla posłów, którzy nie stawili się na głosowaniu w sprawie projektu dotyczącego sędziów. Mniejsza frekwencja dopuściła projekt do procedowania w Sejmie. Przewodniczący PO Grzegorz Schetyna twierdzi, że to wina szefa klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej Borysa Budki, a jednocześnie kandydata na stanowisko przewodniczącego partii.

Na wczorajsze głosowanie o włączenie do porządku obrad projektu PiS dotyczącego sędziów nie stawiło się trzydziestu dwóch posłów opozycji, w tym jedenastu z Koalicji Obywatelskiej. Część posłów usprawiedliwia swoją nieobecność. Witold Zembaczyński przedstawił zwolnienie lekarskie, zaś Gabriela Lenartowicz tłumaczyła się zagraniczną wizytą. Część z posłów wczoraj ukarano karą pieniężną tysiąc złotych.

– Sytuacja tak poważna związana z wymiarem sprawiedliwości i de facto z rozbiorem trójpodziału władzy. Każdy z posłów powinien być obecny na głosowaniach od początku – mówił poseł Platformy Michał Szczerba.

Dziś zarząd Platformy zarekomendował klubowi KO zawieszenie posłów w prawach członka klubu na miesiąc. Jednak ich sprawy mają być rozpatrywane indywidualnie. Platforma nie chce stracić zaufania swoich wyborców.

– Dała pokaz nieodpowiedzialności, wprowadzając w szok w osłupienie swoich zwolenników – zaznaczył poseł PiS Tadeusz Cymański.

Tak daleko nie idzie PSL. Nie będzie żadnej kary wobec 7 nieobecnych posłów klubu PSL-Kukiz’15.

– Uderzyłem się we własne piersi, popełniliśmy błąd, trzeba z tego wyciągnąć wnioski i swoją pracą naprawić to. Tylko tak to można zrobić – mówił prezes partii Władysław Kosiniak-Kamysz.

Przewodniczący PO Grzegorz Schetyna nie omieszkał wykorzystać nieobecności posłów do ataku na Borysa Budkę, który stara się o stanowisko przewodniczącego partii.

– Borys Budka, kolega Gawkowski, ale też Kosiniak-Kamysz to szefowie klubów, którzy nie poradzili sobie z taką odpowiedzialnością – wskazał Grzegorz Schetyna.

Sam Schetyna decyzje, czy weźmie udział w wyścigu o fotel lidera partii, ogłosi w styczniu. Jego wygrana nie jest taka oczywista. Coraz więcej działaczy PO mówi o potrzebie zmiany. Taką opinie wyraża były szef partii Donald Tusk, a także potencjalny kandydat na przewodniczącego, europoseł Platformy Bartosz Arłukowicz.

– Platforma potrzebuje zmian, potrzebuje nowej determinacji, siły i też uspołecznienia partii. Ja jestem wielkim zwolennikiem uspołecznienia Platformy, czyli rozmowy z ludźmi na ulicy – zaznaczył Bartosz Arłukowicz.

Na liście kandydatów jest już senator Bogdan Zdrojewski i poseł Joanna Mucha. Walka z Grzegorzem Schetyną nie będzie łatwa.

– Przypomnijmy, jak skutecznie radził sobie z wewnętrzną opozycją z PO w chwili, kiedy jeszcze PO sprawowała rządy. Przypomnijmy sobie posła Grabarczyka, który dziś praktycznie nie pełni żadnej funkcji w PO – podkreślił politolog Michał Siekierka.

Jak mówił dr Tomasz Teluk z Instytutu Globalizacji, widoczny jest rozłam w Platformie.

– Tutaj jest wyraźny konflikt między grupą Schetyny a Borysa Budki, między tymi starymi wyjadaczami a młodymi wilkami, którzy chcą dojść do głosu w Platformie –  wskazał dr Tomasz Teluk.

Konflikty od lat prowadzą do zmian na scenie politycznej.

– Partie polityczne nie są długotrwałymi tworami. Znacznie żywotniejsze są środowiska, poszczególne osoby odnajdujemy na przestrzeni lat w różnych ugrupowaniach politycznych – zauważył politolog dr Aleksander Kozicki.

Pierwsza tura wyborów na przewodniczącego PO odbędzie się 25 stycznia.

TV Trwam News

drukuj