PAP/Lech Muszyński

Walka ze skutkami powodzi

Komisja Europejska proponuje zmiany prawne, które pozwolą na wykorzystanie unijnych funduszy do usuwania skutków powodzi. Minął już ponad miesiąc od zalania południowej Polski. Poszkodowani póki co muszą liczyć przede wszystkim na siebie i ludzi dobrej woli.

Minął już ponad miesiąc od powodzi na południu Polski. Wielu mieszkańców straciło dosłownie wszystko.

– Straciliśmy wszystkie meble, ściany skute, podłogi trzeba zrywać i później robić porządki– zaznaczył Robert Rosa z Lewina Brzeskiego.

Poszkodowani mogli liczyć na pomoc doraźną – dwa tysiące złotych zasiłku powodziowego i do ośmiu tysięcy pomocy społecznej.

– Ta doraźna pomoc, na poziomie dwóch tysięcy złotych, dla niektórych osiem tysięcy, jest po prostu niewystarczająca – podkreślił poseł Marcin Ociepa z PiS.

Mieszkańcy terenów popowodziowych nie wiedzą, czy mogą wydawać własne oszczędności na remonty, ponieważ mają obawy, że nie dostaną refundacji. Zapowiadane dwieście tysięcy złotych na remont lub odbudowę budynku mieszkalnego praktycznie nie istnieje.

– Tylko szesnaście gospodarstw domowych otrzymało na konto środki finansowe na odbudowę domów i mieszkań – zaznaczył poseł Paweł Hreniak z PiS.

Prawdopodobna liczba gospodarstw, które potrzebują pomocy, może wynosić nawet 14 tysięcy. Pełnomocnik rządu do spraw odbudowy po powodzi, minister Marcin Kierwiński, przekonywał, że rząd przeznaczył na usuwanie skutków powodzi już prawie miliard złotych. Ale to wartość całościowej pomocy. Minister nie ujawnił, ile rząd przeznaczył środków na odbudowę domów.

– Pan Marcin Kierwiński, minister od powodzi, mówi o tym, ile środków zostało przelanych na konta wojewodów, ale szczerze mówiąc, ludzi, którzy mieszkają na Pogórzu Sudeckim, a tak jest w wypadku województwa dolnośląskiego, niewiele to interesuje. Ludzi interesuje, czy mają środki na swoim koncie – zwrócił uwagę poseł Paweł Hreniak.

Po ponad miesiącu od powodzi nadal trwa szacowanie strat i przyjmowanie wniosków przez urzędy.

– Decyzji na razie nie wydajemy, ponieważ chcemy zakończyć wstępny etap. Jesteśmy na etapie przygotowywania decyzji – mówiła Alicja Cieślik, kierownik gminnego ośrodka pomocy społecznej w Lewinie Brzeskim.

Dla mieszkańców najważniejszy jest czas – zaznaczyła sołtys Agnieszka Białochławek.

– Czas, żeby zdążyć przed zimą, żeby wszystkie prace postępowały w miarę szybko – podkreśliła Agnieszka Białochławek.

Burmistrz Lewina Brzeskiego, Artur Kotara, wskazuje, że nie wszyscy wrócą na święta do swoich domów.

– Większość ludzi nie odbuduje się do końca roku, bo w tych budynkach, gdzie rzeczywiście krótko była woda, być może jest to możliwe. To dotyczy lepszej i nowszej substancji mieszkaniowej. Starsza substancja mieszkaniowa, powojenna, przedwojenna, wymagać będzie dłuższego osuszania – wskazał burmistrz Lewina Brzeskiego, Artur Kotara.

Opieszałe tempo rządowej pomocy wiąże się z unijną biurokracją. Środki na usuwanie skutków powodzi mają pochodzić przede wszystkim z funduszy unijnych. Nie dodatkowych, ale już przyznanych Polsce na inwestycje. Komisja Europejska dopiero w tym tygodniu przedstawiła propozycje zmian prawnych, które pozwolą na wykorzystanie unijnych funduszy na usuwanie skutków powodzi.

TV Trwam News

drukuj