fot. PAP/Alamy

W Zatoce Puckiej w dalszym ciągu padają zwierzęta

Stowarzyszenie ekologiczno-kulturowe „Nasza Ziemia” od lat alarmuje o katastrofie ekologicznej w Zatoce Puckiej. Jako przyczynę tej sytuacji wskazuje tzw. górnictwo solne. W pokładach soli w Kosakowie drążone są magazyny gazu. Urobek trafia wprost do Bałtyku.

Ekolodzy i rybacy zwracają uwagę, że złowione ryby mają zmiany skórne czy perforacje. Wiele jest martwych.

Marcin Buchna, przewodniczący stowarzyszenia Nasza Ziemia, przyznaje, że czynników może być wiele. Problem pojawił się jednak po zrzucie kopaliny.

– Zdajemy sobie sprawę, że mamy jeszcze inne źródła zanieczyszczeń, ale tak naprawdę widzimy, że od pewnego czasu problem się pojawił. Wystąpił on w 2012 roku w łowiskach najbliżej zrzutów kopaliny, która została wprowadzona do wody. Teraz razem z naukowcami staramy się wyjaśnić tę kwestię. Jest to jednak trudne, bo świat nauki milczy, a te badania, które posiadają, są niepełne. Jeśli ktoś kilka razy do roku przeprowadza szczątkowe badania, to proszę wybaczyć, ale  w momencie kiedy mamy do czynienia ze złożem niejednorodnym, to trudno jest uchwycić czynnik, który być może negatywnie wpływa na środowisko – wyjaśnił Marcin Buchna.

Inwestycja w Kosakowie ma się zakończyć w 2022 roku. W podziemnych kawernach będzie można zmagazynować 295 mln metrów sześciennych gazu. Dzięki temu ma się zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne Polski. Wszystko wskazuje na to, że odbywa się to kosztem środowiska naturalnego. Warto zauważyć, że Zatoka Gdańska to akwen kluczowy, ponieważ dochodzi w nim do rozmnażania ryb.

 

RIRM

drukuj