fot. twitter.com

W USA osoby z byłej administracji D. Trumpa mają już nową pracę; są w mediach i ośrodkach analitycznych

Czołowi przedstawiciele administracji Donalda Trumpa opuścili państwowe stanowiska, ale nie znikają z życia publicznego. Znajdują zatrudnienie w ośrodkach analitycznych i mediach. W przypadku niektórych spekuluje się o politycznych ambicjach.

Po opuszczeniu najwyższego urzędu w państwie Donald Trump wraz ze swoją małżonką Melanią osiadł w swoim florydzkim resorcie w Mar-a-Lago. Niedawny gospodarz Białego Domu nie wyrzeka się politycznych ambicji, sugerując że być może wystartuje w wyborach w 2024 roku. Na Florydzie od ponad miesiąca prowadzone jest biuro 45. prezydenta USA, które rozpowszechnia jego oświadczenia.

Mike Pence, zastępca Donalda Trumpa w Białym Domu, został natomiast współpracownikiem konserwatywnego think tanku Heritage Foundation. Na łamach związanego z nim portalu The Daily Signal opublikował m.in. tekst, w którym stwierdził, że w listopadowych wyborach doszło do „poważnych nieprawidłowości w głosowaniu”. Skrytykował ponownie intruzów, którzy 6 stycznia siłą wtargnęli na Kapitol, oceniając, że ich zachowanie „pozbawiło Amerykanów merytorycznej dyskusji w Kongresie na temat uczciwości wyborów w Stanach Zjednoczonych”.

Wpływowi za czasów poprzedniej administracji Ivanka Trump oraz jej małżonek Jared Kushner przeprowadzili się z Waszyngtonu do Miami. O politycznych ambicjach pary spekuluje się od dawna. Portal CNN informował, że córka byłego prezydenta rozważa start w wyborach na Florydzie, którą regularnie odwiedzała w 2020 roku zbierając tu środki na kampanię.

W świecie wielkich pieniędzy zamierza pozostać były minister finansów Steve Mnuchin, który zgodnie z doniesieniami mediów planuje założyć fundusz inwestycyjny. Dawny bankier i producent filmowy rozpoczął już rekrutację pracowników, a pieniądze chce zbierać głównie wśród inwestorów z Zatoki Perskiej. Jeszcze w styczniu, w swoim ostatnim miesiącu jako minister, odwiedzał Bliski Wschód.

Część ekipy byłego prezydenta znajduje zatrudnienie w mediach. Była rzeczniczka Białego Domu Kayleigh McEnany dołączyła do ekipy konserwatywnej stacji telewizyjnej Fox News. Dla stacji pracuje już były szef Rady Doradców Ekonomicznych Białego Domu Larry Kudlow, prowadząc tu codzienny program.

Regularnym gościem w Fox jest były sekretarz stanu USA Mike Pompeo, który na antenie negatywnie ocenia dyplomatyczne działania nowej administracji. Polityk z Kansas, który w lutym dołączył do konserwatywnej organizacji American Center for Law and Justice (ACLJ), krytycznie wyrażał się m.in. o opublikowaniu raportu wywiadu w sprawie zabójstwa saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego.

Przy spolaryzowanej scenie politycznej bliscy współpracownicy byłego prezydenta nie mają raczej szans na posadę w liberalnych organizacjach czy mediach. Stanowisko tej części sceny politycznej najlepiej obrazuje komentarz edytora magazynu „Forbes” Randalla Lane’a. Wezwał on w styczniu, by nie zatrudniać osób z dawnego zespołu prasowego byłego prezydenta.

„Niech świat biznesu o tym wie: zatrudnij jakiegokolwiek «bajkopisarza Trumpa», a «Forbes» założy, że wszystko o czym mówi Twoja firma to kłamstwa” – stwierdził.

Mimo odejścia z urzędu notowania Donalda Trumpa wśród konserwatystów pozostają wysokie, o czym świadczy entuzjastyczne przyjęcie jego przemowy pod koniec lutego na dorocznej konferencji środowisk konserwatywnych CPAC (Conservative Political Action Conference). W sondażu 68 procent uczestników wydarzenia zadeklarowało, że chce by Donald Trump startował w wyborach w 2024 roku, a 55 procent uznało go za swojego kandydata pierwszego wyboru.

Według bukmacherów jego najpoważniejszą rywalką do nominacji Partii Republikańskiej jest Nikki Haley, w latach 2017-2018 ambasador Stanów Zjednoczonych przy ONZ, a wcześniej pierwsza kobieta gubernator Karoliny Południowej. Wychowana w rodzinie w rodzinie indyjskich imigrantów konserwatystka uznawana była w ostatnich latach za bliską i zaufaną współpracowniczkę Donalda Trumpa. Dwójka nie rozmawiała ze sobą jednak od czasu szturmu na Kapitol 6 stycznia, za który Nikki Haley częściowo obwinia byłego prezydenta.

PAP

drukuj