W szpitalu w Oleśnicy nadal na masową skalę mordowane są nienarodzone dzieci

W szpitalu w Oleśnicy nadal na masową skalę mordowane są nienarodzone dzieci. Potwierdzają to ustalenia „Naszego Dziennika”. To w tej placówce zamordowano dziewięciomiesięcznego Felka zastrzykiem z chlorku potasu prosto w serce.

Sprawa zabójstwa Felka, który mógł się urodzić i samodzielnie żyć poza organizmem matki, wstrząsnęła opinią publiczną w Polsce. Sprawę bada prokuratura. Medykom grozi nawet osiem lat więzienia. Szpital w Oleśnicy nie przerwał jednak swojej zbrodniczej działalności. W placówce od 1 kwietnia, gdy ujawniono sprawę Felka, dokonano aż 52 aborcje.

– Z pewnością szpital ten stał się bardzo niechlubnym, okrutnym symbolem zabijania dzieci w majestacie niby polskiego prawa, za pieniądze polskich podatników w polskich szpitalach w 2025 roku – wskazała Magdalena Guziak-Nowak, dyrektor ds. edukacji Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka.

Łącznie w pierwszej połowie roku w szpitalu wykonano 87 aborcji. Aż 85 przeprowadzono na podstawie tzw. wskazań psychiatrycznych, a jedynie dwa w celu ochrony życia lub zdrowia matki. Szpital wykorzystuje wytyczne resortów zdrowia i sprawiedliwości, które ułatwiają zabijanie dzieci nienarodzonych właściwie bez ograniczeń – wskazał poseł PiS, Bartłomiej Wróblewski.

– To są działania niezgodne z prawem. Wszystkie osoby, które w tym procederze uczestniczą, powinny ponieść odpowiedzialność, dlatego że w szpitalu w Oleśnicy dochodzi do zabijania dzieci już na skalę masową – podkreślił poseł Bartłomiej Wróblewski.

Rząd powinien chronić życie dzieci nienarodzonych, a nie ustawić ich zabijanie i karać placówki za odmowę – mówił obrońca życia, Szymon Stryczula.

– Oczywiście, że państwo powinno chronić życie zgodnie z konstytucji. Sytuacja w Oleśnicy zdecydowanie zaprzecza tej konstytucyjnej zasadzie, jaką mamy, czyli ochronie życia – zwrócił uwagę Szymon Styrczula.

Szpital w Oleśnicy ujawnił liczbę dokonanych aborcji, ale nie przedstawił więcej szczegółów. To oznacza, że w placówce nadal dzieci mogą być zabijane zastrzykiem z chlorku potasu w serce – tak, jak zginął mały Felek. Placówka w Oleśnicy jest finansowana z publicznych pieniędzy – przypomina obrońca życia, Halszka Bielecka. Brak transparentności placówki, która jest finansowana z publicznych pieniędzy, może nieść za sobą bardzo poważne konsekwencje.

– Jest to społeczne naruszenie zaufania do instytucji ochrony zdrowia, ale także do państwa, które powinno być gwarantem ochrony życia – zarówno kobiety, jak i dziecka, nawet nienarodzonego – mówiła Halszka Bielecka.

Doktor Gizela Jagielska, która wykonała śmiertelny zastrzyk w serce małego Felka, zrezygnowała z funkcji wicedyrektora szpitala w Olesnicy. Jednak nadal w nim pracuje na stanowisku lekarza. Niestety podobnych miejsce jest więcej.

– Jeżeli nie podejmiemy jakichś konkretnych działań, bardzo zaawansowanych, żeby ukrócić tę tak zwaną przesłankę psychiatryczną, która w jakiś niewiadomy sposób została ulokowana w polskim prawie, to po prostu tego typu praktyki rozszerzą się w naszym kraju jeszcze bardziej – wskazała Magdalena Guziak-Nowak.

Obrońcy wzywają wszystkich Polaków, którym zależy na przyszłości Polskiego narodu do reagowanie na łamanie prawa i mordowanie nienarodzonych dzieci.

TV Trwam News

drukuj