W szeregach rebeliantów walczą zawodowi rosyjscy żołnierze

Nowy premier samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) Ołeksandr Zacharczenko w czwartek potwierdził, że w szeregach tamtejszych rebeliantów walczą nie tylko ochotnicy z Rosji, ale także zawodowi wojskowi, którzy specjalnie w tym celu biorą urlopy.

Zacharczenko uczynił to w odezwie, nadanej przez rosyjską telewizję państwową Rossija. Podkreślił, że bez pomocy Rosjan separatystom trudno byłoby stawiać opór armii Ukrainy.

Ukrainiec Zacharczenko stanął na czele władz DRL 7 sierpnia. Zastąpił Rosjanina Aleksandra Borodaja, który z nieznanych powodów podał się do dymisji.

Przywódca prorosyjskich separatystów w Donbasie oświadczył, że „armia DRL z rozproszonych, na wpół partyzanckich oddziałów przekształciła się w potężną organizację wojskową zdolną nie tylko do stawiania oporu ukraińskim siłom zbrojnym, ale i do pokonywania ich na polu walki”.

Zacharczenko oznajmił, że „teza o rosyjskim wtargnięciu wojskowym powtarzana jest w Kijowie i na Zachodzie, aby w jakiś sposób usprawiedliwić masowe porażki, które armia ukraińska ponosi od kilku miesięcy”.

„Nigdy nie ukrywaliśmy, że wśród nas jest wielu Rosjan, bez pomocy których byłoby nam ciężko, trudniej byłoby walczyć. W naszych szeregach było ich około 3-4 tys. Wielu wyjechało już do domu. Jednak większość została tutaj. Niestety również wśród nich są zabici” – powiedział.

Lider donieckich separatystów podkreślił, że „wśród ochotników z Rosji przychodzi tutaj wielu byłych zawodowych wojskowych”. „Walczą po naszej stronie, uważając, że to ich dług. Powiem jeszcze szczerzej – po naszej stronie walczą też czynni wojskowi, którzy wolą spędzać urlop nie na nadmorskich plażach, lecz wśród nas, wśród braci walczących o wolność” – oświadczył.

Według Zacharczenki „tylko Rosjanie mają tak silnie wyrobione wyczucie krzywdy, ludzkiego nieszczęścia”. „Chyba tylko oni mogą jechać do dowolnej części świata, by walczyć, umierać za niepodległość, za wolność ludzi” – oznajmił. „Wystarczy przypomnieć sobie Serbię. Teraz są wśród nas, mieszkańców Donbasu. Dlatego, że łączy nas braterstwo krwi” – dodał.

Wkrótce po objęciu urzędu Zacharczenko ogłosił, że Donbas otrzymał posiłki z Rosji – 1200 bojowników, którzy przez cztery miesiące przechodzili przeszkolenie na terytorium Federacji Rosyjskiej, oraz 30 czołgów i 120 transporterów opancerzonych.

PAP

drukuj