fot. PAP/EPA

W Syrii nadal niespokojnie

Siedemnaście osób zginęło w nalocie wojskowym w Syrii. Wszystkie ofiary to cywile. Ataku dokonały syryjskie siły rządowe oraz wojska rosyjskie. Walka toczy się o prowincję Idlib – ostatni bastion syryjskich rebeliantów. Turcja apeluje o zawieszenie broni.

Mija dziewięć lat odkąd w Syrii wybuchła wojna domowa.

– Konflikt w Syrii jest typowym przykładem tzw. wojny zastępczej, konfliktu zastępczego, który prowadzony jest przez rywalizujące ze sobą mocarstwa – mówił Jakub Mizera, politolog.

Obecnie rywalizacja toczy się głównie między Turcją, która wspiera rebeliantów, a Rosją, która współpracuje z siłami rządowymi.

– Naszym celem jest jak najszybsze powstrzymanie tego okrucieństwa i agresji syryjskiego reżimu, wznowienie spotkań konstytucyjnych i przyspieszenie procesu politycznego w tym kraju – powiedział Mevlut Cavusoglu, minister spraw zagranicznych Turcji.

Wczoraj w prowincji Idlib zginęło siedemnastu cywilów. Wśród ofiar są także dzieci. Ataku dokonały syryjskie i rosyjskie wojska. Do Ankary przybędzie jutro szef rosyjskiej dyplomacji, by omówić kryzys w Syrii.

– Główną obawą Moskwy jest to, że w Idlibie, w tureckiej strefie odpowiedzialności, nadal istnieje koncentracja grup terrorystycznych, trwa agresywna działalność tych grup i te agresywne działania są skierowane przeciwko siłom zbrojnym Republiki Syryjskiej i rosyjskim placówkom wojskowym w Syrii – zaznaczył rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

Każda ze stron ma w konflikcie swój interes – wskazał politolog Mizera.

– Dla Turcji takim celem było przede wszystkim zażegnanie rosnącej potęgi Kurdów, a także zabezpieczenie granicy (…). Rosja ma cele głównie geopolityczne. Trzeba pamiętać, że Syria jest jednym z głównych sojuszników Moskwy w tym regionie – mówił politolog.

Od 2011 roku w Syrii zginęło 380 tys. osób, w tym ponad 115 tys. cywilów.

TV Trwam News

drukuj