fot. wikipedia

W Radzie Bezpieczeństwa ONZ o sytuacji w Jemenie

Im więcej osiągamy, tym bardziej skomplikowany wydaje się kryzys w Jemenie mówił na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ zastępca sekretarza generalnego ds. humanitarnych Mark Lowcock. Podkreślił, że w największej operacji humanitarnej na świecie uczestniczy ponad 250 różnych agencji.

„W rzeczywistości w Jemenie często wydaje się, że im więcej osiągamy, tym większy i bardziej skomplikowany staje się problem” – ocenił zastępca szefa ONZ.

Do kluczowych priorytetów w rozwiązywaniu konfliktu zaliczył ochronę ludności cywilnej, dostęp do pomocy humanitarnej i jej finansowanie, a także wspieranie gospodarki oraz rozwiązań politycznych. Pomoc – jak zaznaczył – trafia co miesiąc do ponad 12 mln osób.

Przyznał, że wrzesień był najbardziej śmiercionośnym miesiącem dla ludności cywilnej. Powołał się na doniesienia o 388 zabitych lub rannych w wyniku walk, czyli średnio 13 osób dziennie.

„Wciąż wzywam do zawieszenia broni w całym kraju. Jednocześnie z tymi wysiłkami wszystkie strony muszą przestrzegać swoich zobowiązań wynikających z międzynarodowego prawa humanitarnego w zakresie ochrony ludności cywilnej i infrastruktury cywilnej” – wzywał.

Mark Lowcock wskazał na ograniczenia nakładane na agencje humanitarne przez zbrojny ruch Ansar Allah (Partyzanci Boga). Powiedział, że pracownikom ONZ odmawia się wjazdu do Jemenu, inni są wydalani, a jeszcze inni mają problemy z przemieszczaniem się. Z obawą opowiadał o przepisach rządowych przyczyniających się do niedoborów paliwa niezbędnych organizacjom pomocowym. Wpłynęło to też na podniesienie kosztów żywności i wody pitnej.

Zastępca sekretarza generalnego zwrócił zarazem uwagą na pewne postępy dzięki negocjacjom. Może to np. utorować drogę do zapobieżenia potencjalnej katastrofie ekologicznej na Morzu Czerwonym z powodu korozji opuszczonego tankowca wypełnionego ropą, a także ułatwić pomoc humanitarną.

Zastępca szefa ONZ z zadowoleniem przyjął przekazanie ONZ przez Arabię Saudyjską 500 mln dol. Docenił także fundusze płynące z innych krajów.

„Jeśli naszym celem jest nie tylko zmniejszenie cierpienia ludzi, ale całkowite wyeliminowanie go, pozostało o wiele więcej do zrobienia. Jedynym sposobem na osiągnięcie tego jest położenie kresu wojnie” – przekonywał zastępca szefa ONZ.

Specjalny wysłannik Sekretarza Generalnego ds. Jemenu Martin Griffiths w wystąpieniu z Rijadu, za pośrednictwem łączy wideo, ostrzegał przed perspektywą niestabilności na południu tego kraju i ryzykiem wciągnięcia kraju w konflikt regionalny.

Do pozytywnych sygnałów Griffiths zaliczył m.in. zapowiedź Ansar Allah zawieszenia ataków na Arabię Saudyjską oraz porozumienie między Partyzantami Boga a secesjonistyczną organizacją, Południową Radą Przejściową (STC).

„Dzisiaj mamy pewne pozytywne symptomy. (…) Nie miejmy jednak złudzeń co do stojących przed nami wyzwań i trudności” – konkludował.

Zastępca stałego przedstawiciela RP przy ONZ Mariusz Lewicki przypomniał stanowisko Rady Bezpieczeństwa, że konfliktu w Jemenie nie można rozwiązać w drodze militarnej. Mówił o utrzymującej się tam przemocy.

„Polska jest głęboko zaniepokojona jej nieuchronnym wpływem na populację cywilną, która wciąż ponosi ciężar trwających działań wojennych” – akcentował.

Wskazując na łamanie międzynarodowego prawa humanitarnego i praw człowieka nawoływał, by priorytetem dla stron konfliktu była ochrona ludności cywilnej. Apelował o zawieszenie broni oraz wdrożenie porozumień pokojowych pod Sztokholmem, w tym dotyczącego portu Al-Hudajda.

Lewicki zaakcentował, że jedynym sposobem na przywrócenie długotrwałego pokoju i stabilności w Jemenie jest pilne wznowienie jemeńskiego procesu pokojowego, który powinien przebiegać równolegle z innymi inicjatywami politycznymi i dotyczącymi bezpieczeństwa.

PAP

drukuj