fot. wikipedia

W Gdańsku odbył się protest przeciwko tzw. edukacji zdrowotnej

Mieszkańcy Gdańska protestowali w środę przeciwko tzw. edukacji zdrowotnej. Na rodziny i placówki wywierana jest presja. Znane są przypadki, w których uczniom grozi się utratą dodatkowych zajęć, a szkoły katolickie straszy się kontrolami, jeśli uczniowie nie będą uczestniczyć w tym przedmiocie.

 

Rodzice i nauczyciele alarmują – treści zawarte w programie tzw. edukacji zdrowotnej deprawują młodzież i wypychają na margines wartości związane z rodziną. Niepokój budzi nie tylko sam program nauczania, ale też brak jasności co do tego, kto miałby takie zajęcia prowadzić. Padają pytania o kompetencje, przygotowanie i predyspozycje osób, które określa się mianem edukatorów.

 – Kto to jest edukator? Czy to jest nauczyciel? (…). My jako radni będziemy interpelować w sprawie umiejętności, wykształcenia i w ogóle predyspozycji do prowadzenia przedmiotu edukacja zdrowia, jakie mają predyspozycje do tego, żeby takie zajęcia prowadzić – powiedział Kazimierz Koralewski, radny miasta Gdańska.

– Kadra jest nieprzygotowana, bo wychowanie do życia w rodzinie miało inne ramy. Ramy miłości i małżeństwa. A w edukacji zdrowotnej jest przywoływana rama przyjemności, seksualizacji dzieci – zwróciła uwagę Alina Strzałkowska, specjalista do spraw wychowania do życia w rodzinie.

Protestujący mówią również, że na rodziny i placówki wywierana jest presja. Wskazują na przypadki, w których uczniom grozi się utratą dodatkowych zajęć, a szkoły katolickie straszy się kontrolami.

– Pani wiceprezydent prosiła dyrektorów, żeby jednak namawiać rodziców do tych zajęć – mówiła Barbara Imianowska z rady miasta Gdańska.

– To się objawia tym, że na przykład mówią, że dzieci, które nie zapiszą się na zajęcia edukacji zdrowotnej nie będą mogły chodzić na basen; umieszczają lekcje w środku planu lekcyjnego (…). Również mamy informację, że grozi się szkołom katolickim, że będą wzmożone kontrole, jeżeli tam nie pojawi się edukacja zdrowotna – wskazał Adam Chmielewski ze Stowarzyszenia Odpowiedzialny Gdańsk.

Kolejne wątpliwości dotyczą treści samych zajęć. Edukacja zdrowotna zrywa z akcentem na rodzinę i małżeństwo, a w zamian stawia na wczesną seksualizację.

– W tych założeniach programowych skandaliczne jest to, że zrównuje się rodzinę z każdą innego typu „rodziną patchworkową”, dwóch osób homoseksualnych – podkreślił Jan Klawiter, prezes fundacji Słowo.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości przestrzegają, że takie podejście może prowadzić do poważnych konsekwencji dla psychiki dzieci i młodzieży.

– W wyniku takiej polityki pseudoedukacyjno-zdrowotnej dzieci zaczynają mieć bardzo poważne problemy ze zdrowiem psychicznym – mówił Kacper Płażyński.

Protestujący zapowiadają, że nie ustąpią i będą zachęcać rodziców, by wypisywali dzieci z zajęć edukacji zdrowotnej. Termin złożenia rezygnacji mija 25 września.

 

TV Trwam News

drukuj