W. Gadowski: Niepodległość nie jest własnością żadnej partii politycznej. Nie jest także własnością PiS

Sto tysięcy (a może więcej) patriotów będzie manifestować, bo tak myślą. Nie, że tak każą im partie polityczne, tylko że tak myślą. To bardzo dobrze. Niepodległość nie jest własnością żadnej partii politycznej. Nie jest także własnością Prawa i Sprawiedliwości. A to, że PiS ma swoje rachuby – a niech sobie ma. Dla nas, dla mnie ważne są jedynie polskie rachuby – mówił w swoim „Komentarzu tygodnia” red. Witold Gadowski.

Na początku swojego komentarza dziennikarz skomentował wyniki wyborów samorządowych w kontekście dużych miast, gdzie w wielu przypadkach porażkę ponieśli kandydaci popierani przez Prawo i Sprawiedliwość.

– Ten nasz pesymizm wyborczy sprawia, że ciągle wygrywają oportuniści, ci, którzy byli, bo po nich już wiemy, czego się spodziewać. Ten swoisty, źle pojmowany, konserwatyzm gnębi nasze duże miasta. Pozostała dogrywka. W Gdańsku pan Kacper Płażyński walczy z panem Adamowiczem – będzie ciężka walka. W Radomiu Wojciech Skurkiewicz zmierzy się z panem Witkowskim i tu myślę, że pan Skurkiewicz wygra. Wreszcie w Krakowie – najbliższym mojemu sercu – pani Małgorzata Wassermann walczy z Jackiem Majchrowskim. Po moim ostatnim komentarzu jakby nowy duch jednak wstąpił w panią Wassermann. Zaczęła być aktywna, pełno jej wszędzie, dużo publikuje, dużo konferencji – bardzo dobrze – ocenił redaktor.

Kolejną kwestią poruszoną przez Witolda Gadowskiego był Marsz Niepodległości, w którym nie pójdzie zarówno prezydent Andrzej Duda, jak również Prawo i Sprawiedliwość.

– Od tego marszu już zdystansował się pan prezydent, zdystansowało się Prawo i Sprawiedliwość, czyli 100 tysięcy (a może więcej) patriotów, którzy będą manifestować, bo tak myślą. Nie, że tak każą im partie polityczne, tylko że tak myślą. To bardzo dobrze. Niepodległość nie jest własnością żadnej partii politycznej. Nie jest także własnością Prawa i Sprawiedliwości. A to, że PiS ma swoje rachuby – a niech sobie ma. Dla nas, dla mnie ważne są jedynie polskie rachuby. Dlatego namawiam do wzięcia udziału w marszu stulecia niepodległości. Nie słuchajcie Państwo wybrzydzania, że organizatorzy nie są tacy, jak byśmy chcieli, że to narodowcy, że narodowcy są „be” itd. To stulecie niepodległości i te małe, drobne interesiki pochowajcie do kieszeni. Wydawało mi się, że to naturalne, że na stulecie po prostu będziemy zaskoczeni, jaka seria wspaniałych uroczystości się odbędzie. A tu – nic, nie przygotowali. Gadać to potrafią, ale zrobić coś – zauważył autor „Komentarza tygodnia”.

Publicysta zaprosił wszystkich zainteresowanych na 23 listopada do Warszawy. Wówczas odbędzie się proces o naruszenie dóbr osobistych, który wytoczył przeciw niemu Ringier Axel Springer.

– Polski dziennikarz stanie przeciwko niemieckiemu koncernowi w Polsce, w Warszawie. Okaże się, czy ten sąd jest w Warschau, czy w Warszawie. (…) 23 listopada tego roku o godz. 13.30 w sali 131, korytarz H, piętro pierwsze, Wydział Cywilny sądu w Warszawie przy. Al. Solidarności – przyjdźcie. Zobaczymy, czego Niemcy chcą od polskiego dziennikarza i zobaczymy, jak polski dziennikarz broni się przed Niemcami na polskiej ziemi. Ringier Axel Springer – bardzo wrażliwy na dobra osobiste. Wydając gazetę „Fakt”, w której po tragicznej śmierci Leszka Millera jr. umieszczono okładkę, o której nie chce się nawet mówić, za którą słusznie pan Leszek Miller będzie się sądził z „Faktem”, oni mówią o dobrach osobistych. Wydając brukową, pomyjową gazetę dla Polaków, oni mówią o dobrach osobistych – zaznaczył Witold Gadowski.

W nawiązaniu do orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej na temat reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce dziennikarz podkreślił, że strona polska w tej sytuacji musi prowadzić twardy dialog.

– Eurokomuniści z Brukseli wiedzą, jak w Polsce należy reformować sądownictwo. Jeżeli rząd pod tym dyktatem się ugnie – nadchodzą wybory europejskie i nie wiem, czy będzie dużo zaufania do takich, którzy się boją. Z Unią Europejską trzeba rozmawiać twardo i nie okazywać strachu, bo oni bardzo lubią strach. Zobaczymy, co się stanie, czy pani emerytka Gersdorf dalej będzie emerytką, jak powinna być, czy też triumfalnie wróci do Sądu Najwyższego, co będzie straszliwą porażką rządu i rządzącej formacji, nie mówiąc już o prezydencie Andrzeju Dudzie. Odrobinę godności, Państwo politycy – zaapelował redaktor.

Autor „Komentarza tygodnia” przytoczył historię jednego z przedsiębiorców, który podczas budowy jednego z odcinków autostrady za czasów rządów PO-PSL został oszukany na kwotę 10 milionów złotych. W 2013 roku ówczesny poseł opozycji Andrzej Adamczyk zaprosił go do Sejmu, gdzie przedstawił jako jedną z ofiar oszustw przy budowie autostrad. W 2015 roku Adamczyk został ministrem infrastruktury, a wspomniany wcześniej przedsiębiorca nie otrzymał pomocy i pod koniec 2017 roku trafił do aresztu.

– Chciałbym jeszcze zapytać, jak załatwiliście sprawę frankowiczów, jak załatwiliście sprawę prawdziwie poszkodowanych przy aferze Amber Gold, jak załatwiliście sprawę poszkodowanych przy aferze SKOK-u Wołomin? Tak mogę wymieniać, wraz z najświeższą aferą GetBack. Jak troszczycie się o ludzi, którzy są oszukani, którzy na was głosują jak na ostatnią deskę ratunku? – pytał publicysta.

RIRM

drukuj