fot. PAP/EPA

USA wzywają Iran i Arabię Saudyjską do pokoju

Stany Zjednoczone wezwały dziś do opanowania napięcia Arabię Saudyjską i Iran. Chodzi o zamieszki we wzajemnych stosunkach tych dwóch państw wywołane egzekucją szyickiego duchownego Nimra al-Nimra.

Zdaniem Białego Domu obie strony powinny przyczynić się do deeskalacji napięcia.

„Wzywamy wszystkie strony do okazania powściągliwości i apelujemy, by nie zaogniały bardziej napięcia, które jest bardzo widoczne w regionie” – powiedział Josh Earnest, rzecznik Białego Domu, na codziennej konferencji prasowej.

Podobnie brzmiący apel wystosował rzecznik Departamentu Stanu John Kirby.

„Jesteśmy zaniepokojeni rosnącym napięciem na Bliskim Wschodzie po niedawnych egzekucjach w Arabii Saudyjskiej, atakach na saudyjskie placówki dyplomatyczne w Iranie i zerwaniu bądź obniżeniu rangi stosunków dyplomatycznych z Iranem przez szereg krajów” – zaznaczył rzecznik.

John Kirby dodał: „Wzywamy wszystkie strony, by unikały działań, które jeszcze bardziej zwiększyłyby napięcie w regionie”. Wyraził też przekonanie, że Rijad i Teheran powinny rozwiązać problem w kontaktach bilateralnych, bez mediacji strony trzeciej.

W niedzielę Arabia Saudyjska zerwała stosunki dyplomatyczne z Iranem po ataku na saudyjską ambasadę w Teheranie i ostrej irańskiej reakcji na egzekucję w Arabii Saudyjskiej szyickiego duchownego Nimra al-Nimra.

Dziś obustronne relacje jeszcze się pogorszyły wraz z zapowiedzią Arabii Saudyjskiej odwołania ruchu lotniczego z Iranem, zakazu podróżowania do tego kraju i zakończenia wszelkich dwustronnych stosunków gospodarczych.

Stosunki dyplomatyczne z Iranem zerwał również uznawany za sojusznika Rijadu Bahrajn oraz Sudan, a Zjednoczone Emiraty Arabskie obniżyły ich rangę.

Kryzys saudyjsko-irański jest dużym kłopotem dla administracji prezydenta Baracka Obamy, który prowadzi politykę zbliżenia z Teheranem, czemu z niechęcią i podejrzliwością przyglądają się władze w Rijadzie.

Może on także zaszkodzić planowanym na 25 stycznia w Genewie rozmowom między syryjską opozycją a reżimem prezydenta Baszara el-Asada, jako że Rijad i Teheran stoją w konflikcie w Syrii po przeciwnych stronach: Iran należy do nielicznych popleczników Asada, Arabia Saudyjska zaś otwarcie popiera walczącą z nim opozycję, w tym umiarkowanych dżihadystów.

PAP/RIRM

drukuj