fot. PAP/ Andrzej Grygiel

Karty zbliżeniowe usprawnią ruch na autostradzie Katowice-Kraków

Od poniedziałku za przejazd płatnym odcinkiem autostrady A4 między Katowicami a Krakowem można zapłacić kartami zbliżeniowymi, które zastąpiły dotychczasowe abonamenty. To rozwiązanie, adresowane do kierowców regularnie korzystających z tej drogi, ma usprawnić ruch na bramkach poboru opłat.

To najszybsza i najwygodniejsza z dotychczasowych form płatności proponowanych przez zarządzającą autostradą spółkę Stalexport Autostrada Małopolska (SAM) – podali dziś jej przedstawiciele.

Ruch na autostradzie A4 Katowice-Kraków stale rośnie – co minutę przez bramki przejeżdża kilkadziesiąt pojazdów. W okresach wzmożonego ruchu tworzą się korki, mimo realizowanego od kilku lat przez zarządcę drogi projektu zwiększania przepustowości placów poboru opłat.

Uruchomienie płatności kartą zbliżeniową, pod nazwą KartA4, to ostatni etap tego przedsięwzięcia, służącego usprawnieniu poboru opłat.

„Na przestrzeni ostatnich lat poszerzyliśmy oba place poboru opłat o cztery dodatkowe pasy ruchu i stanowiska do obsługi pojazdów, po dwa w kierunku Katowic i Krakowa. Wymieniliśmy urządzenia poboru opłat, co pozwoliło na wprowadzenie szybszych i wygodniejszych metod dokonywania płatności, przy użyciu kart bankowych, flotowych, paliwowych, aż wreszcie karty zbliżeniowej” – wyliczał rzecznik spółki SAM Rafał Czechowski.

Dodatkowo, w każdym kierunku na skrajnym lewym pasie ruchu pojawiły się stanowiska samoobsługowe, gdzie można płacić samodzielnie wszystkimi kartami, również zbliżeniową.

Klienci mogą rejestrować się i kupować nowe karty w sklepie internetowym lub w punktach obsługi klienta w Mysłowicach i w Balicach. Uprawnienia do przejazdów autostradą zapisywane będą na koncie klienta w postaci impulsów przypisanych do karty. Impulsy, sprzedawane w pakietach, można będzie w dowolnym momencie dokupić, czyli doładować daną kartę, poprzez stronę internetową.

Kierowcy będą mogli również samodzielnie zablokować kartę w przypadku jej zagubienia lub kradzieży.

PAP/RIRM

 

drukuj