fot. flickr.com

USA wycofuje wojsko z Syrii i z Afganistanu

Amerykanie wycofują swoje wojska już nie tylko z Syrii, ale także z Afganistanu. Do lata przyszłego roku Pentagon planuje wycofanie połowy stacjonujących w Afganistanie żołnierzy USA. Jednocześnie szef Pentagonu James Mattis podał się do dymisji i przechodzi na emeryturę.

Prezydent Donald Trump zapowiedział wycofanie 2 tys. żołnierzy Stanów Zjednoczonych z Syrii, co spowoduje znaczne wzmocnienie pozycji Rosji na Bliskim Wschodzie. Teraz mówi o wycofaniu połowy stacjonujących w Afganistanie amerykańskich sił. Także ten krok został przyjęty z zadowoleniem przez Moskwę. Prezydent Donald Trump uznał, że Amerykanie powinni umożliwić lokalnym władzom w Afganistanie zbudowanie szerokiego porozumienia politycznego.

Nie chcemy rozmawiać z talibami. Zakończymy to, co musimy dokończyć, to, czego nikt inny nie był w stanie zrobić – powiedział Donald Trump.

Wycofanie ponad 7 tys. żołnierzy z Afganistanu to efekt negocjacji prowadzonych właśnie z talibami. To był warunek, który stawiali talibowie, by porzucić przemoc i włączyć się do polityki – mówi politolog dr Łukasz Fyderek z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

– To jest element procesu politycznego. Mamy tutaj różną dynamikę, ponieważ mamy wycofanie, które jest planowane, negocjowane. Nie jest to ruch nagły, jak w przypadku Syrii. Redukcja zaangażowania w Afganistanie w krótkim terminie nie wprowadzi dużych zmian o skali ponadregionalnej – ocenia dr Łukasz Fyderek.

Amerykańskie wojska wylądowały w Afganistanie w listopadzie 2001 r. jako odpowiedź na zamachy terrorystyczne z 11 września. Zginęło tam prawie 2,5 tys. amerykańskich żołnierzy. W dalszym ciągu istnieje obawa, że Afganistan znów stanie się siedliskiem dżihadystów.

Z wycofaniem wojsk z Syrii związana jest decyzja o rezygnacji szefa Pentagonu Jamesa Mattisa. Do sytuacji odniósł się na Twitterze prezydent Donald Trump.

Generał James Mattis przejdzie na emeryturę, z wyróżnieniem, pod koniec lutego, po tym, jak przez ostatnie dwa lata służył mojej administracji jako sekretarz obrony. Podczas jego kadencji poczyniono olbrzymi postęp, szczególnie w odniesieniu do zakupu nowego sprzętu. Generał Mattis był dla mnie wielką pomocą w pozyskiwaniu sojuszników z innych krajów, aby płacili część zobowiązań wojskowych. Wkrótce zostanie ogłoszony nowy sekretarz obrony” – podkreślił Donald Trump.

James Mattis to emerytowany generał piechoty morskiej, odznaczony za męstwo weteran walk w wojnie w Zatoce Perskiej na początku lat 90-tych w Afganistanie i w Iraku. Jego poglądy na bezpieczeństwo różniły się znacznie od spojrzenia prezydenta Donalda Trumpa, z którym często się spierał. James Mattis napisał o tym w opublikowanym liście do prezydenta.

Ponieważ masz prawo do posiadania sekretarza obrony, którego poglądy są lepiej dostosowane do twoich poglądów, na te i inne tematy, uważam, że dobrze jest mi zrezygnować z mojego stanowiska. Końcowa data mojej kadencji to 28 lutego 2019 r. – data, która powinna pozwolić na wyznaczenie i potwierdzenie następcy, a także upewnić się, że interesy Departamentu są odpowiednio wyartykułowane i chronione podczas zbliżających się wydarzeń” – zaznaczył James Mattis.

Odejście sekretarza obrony Jamesa Mittisa oraz wycofanie wojsk z Syrii nie jest dobrze przyjmowane przez amerykańskich polityków. Szef polskiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego minister Paweł Soloch stwierdził, że plany zwiększenie obecności wojsk amerykańskich w Polsce nie są w żaden sposób zachwiane w związku z odejściem obecnego szefa Pentagonu.

TV Trwam News/RIRM

drukuj