URE bada przyczyny podwyżek cen energii
Urząd Regulacji Energii sprawdza, czy wysokie ceny energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii nie wynikają z rynkowych manipulacji. Sprawa wymaga zbadania, ponieważ nie ma pewności, czy wzrost cen energii faktycznie uwarunkowany jest kryzysem energetycznym.
Jak przypomniał dziennik „Rzeczpospolita”, na początku maja stawki kontraktów z dostawą na cały przyszły rok przekroczyły poziom 1000 zł za megawatogodzinę. O zbadanie przyczyn podwyżki wnioskowały spółki obrotu zaopatrujących się na giełdzie.
Urząd Regulacji Energii podjął się kontroli. Powodem zbadania sprawy jest także fakt, że jeśli ceny utrzymają się, to w 2023 r. taryfy na prąd dla indywidualnych odbiorców mogą wzrosnąć nawet o 50 proc.
Ekspert ds. energetyki i środowiska, Wojciech Jakóbik, przyznał, że istnieje szereg czynników, które mogą wpływać na „niemałe” podwyżki taryfy. Dlatego, jak podkreślił, potrzebne jest sprawdzenie, czy obecne ceny energii nie są sztucznie zawyżane.
– Kryzys energetyczny podnosi koszty wytwarzania energii z tego względu, że rosną koszty polityki klimatycznej oraz paliwa. Należy przyjrzeć się pozostałym kosztom, czy rzeczywiście cały wzrost wynika z kryzysu energetycznego, czy niektórzy uczestnicy rynku nie nadużywają bieżącej sytuacji. To jest sprawa do rozstrzygnięcia przez właściwe urzędy. Ich obowiązkiem jest przyglądanie takim przypadkom – powiedział Wojciech Jakóbik.
Urząd Regulacji Energii skontroluje, w jaki sposób przedsiębiorstwa składają oferty na rynku i jak zawierają transakcje. Chodzi o zbadanie, czy podmioty nie naruszają unijnych przepisów REMIT zakazujących manipulacji na rynkach energii.
RIRM



