fot. Monika Bilska

Unijni liderzy potępili działania wojskowe Turcji w Syrii i wezwali do ich zaprzestania

Unijni liderzy w przyjętych w nocy z czwartku na piątek wnioskach szczytu potępili działania Turcji w północno-wschodniej Syrii. Szczyt odnotował zapowiedź przerwania operacji wojskowej, jednak ponownie wezwał Turcję do zakończenia działań.

„UE potępia jednostronne działania wojskowe Turcji w Syrii Północno-Wschodniej, które powodują niedopuszczalne cierpienia ludzi, podważają walkę z tzw. Państwem Islamskim i zagrażają bezpieczeństwu europejskiemu” – czytamy w wnioskach przyjętych przez szefów rządów i państw członkowskich.

Uczestnicy szczytu odnotowali czwartkową zapowiedź USA i Turcji w sprawie przerwania wszystkich operacji wojskowych na terenie Syrii i jednocześnie ponownie wezwali Turcję do zakończenia działań wojskowych, wycofania wszystkich sił militarnych i przestrzegania prawa międzynarodowego. We wnioskach podkreślono, że państwa członkowskie UE zdecydowały o wstrzymaniu licencji na wywóz broni do Turcji.

Podkreślono także, że UE nadal jest zaangażowana w rozwiązanie kryzysu humanitarnego i uchodźczego, w tym we wspieranie państw członkowskich, które stoją przed największymi wyzwaniami w kwestii migracji we wschodniej części Morza Śródziemnego.

Unijni liderzy podkreślili, że nadal będą zajmować się sprawą działań wojskowych Turcji w Syrii.

W przyjętych wnioskach szefowie państw i rządów krajów UE potwierdzili swoją solidarność z Cyprem w sprawie nielegalnych działań wiertniczych Turcji w wyłącznej strefie ekonomicznej Cypru i poinformowali o przygotowaniu sankcji w związku z tureckimi wierceniami wokół tej wyspy.

Wiceprezydent USA Mike Pence ogłosił po rozmowach z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem, że Ankara zgodziła się na zawieszenie broni w Syrii, a sankcje USA zostaną zniesione. Strona turecka twierdzi, że otrzymała to, co chciała – bezpieczną strefę przygraniczną.

Turcja ma zawiesić na 120 godzin wszystkie operacje militarne, by pozwolić kurdyjskim bojownikom na opuszczenie przygranicznego pasa w północno-wschodniej Syrii, a gdy Kurdowie wycofają się nastąpi rozejm. Turcja nie będzie jednak zobligowana do wycofania swoich wojsk z Syrii.

Tureckie siły i sprzymierzeni z nimi syryjscy bojownicy rozpoczęli ofensywę w północno-wschodniej Syrii 9 października, gdy prezydent USA Donald Trump zadecydował o wycofaniu z północnej Syrii sił amerykańskich. Przez pięć lat Amerykanie walczyli z tzw. Państwem Islamskim wraz z Syryjskimi Siłami Demokratycznymi (SDF), na czele których stoją kurdyjskie milicje Ludowych Jednostek Samoobrony (YPG).

Władze w Ankarze uważają kurdyjskich bojowników z YPG za terrorystów z powodu ich powiązań ze zdelegalizowaną w Turcji separatystyczną Partią Pracujących Kurdystanu (PKK).

PAP

drukuj