fot. PAP/Darek Delmanowicz

Umowy z samorządami dot. sprzedaży węgla są finalizowane

Rząd finalizuje umowy z samorządami, które zgłosiły chęć sprzedaży węgla swoim mieszkańcom. Z pełnym przekonaniem oświadczył też, że surowca w Polsce nie zabraknie. Postawił jednak znak zapytania wokół inwestycji w kopalnie.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, był pytany na Śląsku, czy obóz władzy zweryfikuje swoje plany wobec regionu. Zakładają one, że w 2034 roku przyspieszy proces likwidacji kopalń, by w 2049 roku rola węgla w polskiej energetyce była już marginalna. Choć prezes PiS nie chciał składać wiążących obietnic, to sam przekonywał, że jest zwolennikiem modyfikacji tego planu.

– Ten plan powinien być zmodyfikowany. Pewną ilość kopalń musimy zachować, chodzi o węgiel kamienny, ale być może powinno to także dotyczyć węgla brunatnego – to wypowiedź, jaka padła na antenie Polskiego Radia Katowice.

Z kolei w Gliwicach, gdy Jarosław Kaczyński spotkał się z mieszkańcami, mówił, że polska droga do atomu też może się wydłużyć. To polskie elektrownie węglowe będą nam wtedy dawały gwarancję bezpieczeństwa. Stąd – w ocenie polityka – rok 2034 jako początek szerszej likwidacji kopalń wcale nie jest przesądzony.

– Trzeba będzie to jeszcze raz przeanalizować. Wobec partnera europejskiego trzeba będzie wykazywać duże zdecydowanie. Musimy być zabezpieczeni – zaznaczył Jarosław Kaczyński.

Unia Europejska – według prezesa PiS – mimo kryzysu za wschodnią granicą, dalej ma problem z wyciągnięciem wniosków. Choć nawet Niemcy cofają się w swojej transformacji energetycznej, w Brukseli nadal jest silna presja, by redukować emisję.

Inwestycje w kopalnie na dziś – według obozu władzy – trudno uznać za rentowne. Mogą się one nie zwrócić, choć inne zdanie zajmują tutaj związki górnicze. Te naciskają, by rozpocząć duże inwestycje.

Jarosław Kaczyński nie wykluczył nawet budowy nowych szybów, ale wskazał, że żadne decyzje nie są podjęte. Po wejściu w życie embarga na węgiel z Rosji  zimę w Polsce ratuje import. Choć wicepremier Jacek Sasin wyjaśnił, że do indywidualnych odbiorców i tak trafiło 3 mln więcej ton węgla z polskich kopalń. Wyzwaniem jest rozwiezienie surowca po kraju. Odbywa się to z udziałem samorządów, a do całego programu zgłosiło się ich 2300.

– Do wszystkich gmin trafiły propozycje umów. W poniedziałek, wtorek – jak rozumiem – będziemy finalizować sprawę. Wszystkie gminy, które chcą węgiel, będą miały podpisane umowy i surowiec do nich będzie trafiał – powiedział minister aktywów państwowych, Jacek Sasin.

https://twitter.com/MAPGOVPL/status/1594383629471432706?s=20&t=nM-3M2syscg5l9gEmt5Hrw

Rząd wyszedł z założenia, że te gminy, które nie zgłosiły się do programu, nie mają problemu z dostępem do węgla. Jednocześnie podkreślił, że nie ma już wątpliwości, że surowiec w Polsce jest. Nie ma też sygnałów, by jego jakość nie pozwalała na palenie w piecu, co rozwiewa wcześniejsze obawy, jakie podnosili tutaj m.in. związkowcy.

https://twitter.com/MAPGOVPL/status/1593606002959695872?s=20&t=nM-3M2syscg5l9gEmt5Hrw

TV Trwam News

drukuj