fot. PAP/Marcin Obara

Ukraina od czterech lat odpiera ataki imperialnej Rosji. Końca wojny dalej nie widać

We wtorek minęły cztery lata od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Pomimo prób Stanów Zjednoczonych, próżno szukać rozejmu czy zawieszenia broni. Kijów nie chce oddać swoich terytoriów, a Rosja nadal rozumie wyłącznie język siły.

Przed czterema laty świat ponownie przekonał się, czym jest rosyjski imperializm. Rosja zaatakowała Ukrainę z południa, ze wschodu i z terytorium Białorusi. Marzeniem i propagandową obietnicą Władimira Putina było zajęcie Kijowa w trzy dni. Jak się okazało, Kijów – mimo przeważających sił wroga – nie padł. Rozgorzała pełnoskalowa wojna, która spowodowała ucieczkę milionów Ukraińców. Od czterech lat rosyjski agresor niszczy sąsiedni kraj, atakuje obiekty infrastruktury krytycznej oraz cywilnej.

Rosyjski imperializm to gwałty, porwania dzieci i mordy na cywilach, czego doświadczyli mieszkańcy m.in. Buczy czy Irpienia.

Według ONZ do tej pory zginęło ponad 15 tys. ukraińskich cywilów. Według zachodnich wywiadów po stronie Rosji za zabitych i rannych uznaje się ok. 1,2 mln żołnierzy, a po stronie ukraińskiej ok. 700 tysięcy.

Od czterech lat obserwujemy brak realnego przełamania na froncie. Walki toczą się na wschodzie i południu Ukrainy.

Rosja prowadzi wojnę na wyniszczenie – wskazał red. Wojciech Kozioł z portalu Defence24.

– Obie armie nie ryzykują wojny manewrowej, która mogłaby w jakiś sposób przełamać linie obronne przeciwnika. Jest to wojna pozycyjna, bliższa obrazkom z I wojny światowej niż z II wojny światowej– powiedział red. Wojciech Kozioł.

Jedyną zmianą na polu walki jest większe zaangażowanie nowoczesnych technologii i armii dronów, które służą do niszczenia pojedynczych celów.

Na czwartą rocznicę wybuchu wojny do Kijowa zjechali przedstawiciele unijnych władz na czele z szefową KE, Ursulą von der Leyen. Rozmowy dotyczyły przede wszystkim postępów w procesie pokojowym i postępów w ramach koalicji chętnych. Po tym, jak Stany Zjednoczone ograniczyły pomoc, prezydent Wołodymyr Zełenski liczy na zwiększoną aktywności liderów UE.

– Potrzebujemy Europy w negocjacjach. Robimy, co w naszej mocy, aby jak najwięcej zaangażować Europejczyków i liczymy na wasze przywództwo w całym procesie negocjacji. Potrzebujemy pokoju – oznajmił prezydent Ukrainy.

Od roku przywódca Stanów Zjednoczonych próbuje doprowadzać do pokoju między Kijowem a Moskwą. Pierwsza wizyta W. Zełenskiego w Białym Domu za kadencji Donalda Trumpa skończyła się awanturą.

 – Igrasz z III wojną światową. O czym ty w ogóle mówisz? Ostrzegam cię! Igrasz z III wojną światową – mówił Donald Trump do Wołodymyra Zełenskiego w Białym Domu.

W minionym roku Donald Trump postanowił też przywrócić Władimira Putina do globalnej polityki. Większych efektów tego manewru nie było. W międzyczasie powstał trójstronny zespół ds. rozmów pokojowych w Genewie, ale negocjacje nie przynoszą przełomu. Kreml żąda ustępstw terytorialnych i deklaracji, że Ukraina nie dołączy do NATO.

Kijów się na to nie zgadza i nie zgodzi – stwierdził dr Bogdan Pliszka, politolog.

– Co powiedzieć rodzinom tych, którzy stracili życie w przypadku zgody na ustępstwa terytorialne? – pytał dr Bogdan Pliszka.

Rosja też nie zamierza ustępować i choć podupadła ekonomicznie oraz demograficznie, nadal pozostaje krajem liczącym się na arenie międzynarodowej. Widać to przy głosowaniach ONZ, gdzie rezolucje potępiające jej czyny są torpedowane. Rosja ma licznych sojuszników – to między innymi Brazylia, Indie, Chiny, Iran czy Korea Północna.

Moskwa jednoczy antyzachodnie i antyamerykańskie kraje – zwrócił uwagę red. Wojciech Kozioł.

– Federacja Rosyjska przede wszystkim będzie stała polityką siły. To się nie zmieni w najbliższych latach, bo to jest jej najpotężniejszy argument – zauważył red. Wojciech Kozioł.

Według Bloomberg’a Donald Trump będzie chciał zakończyć wojnę do 4 lipca, czyli w dniu 250-lecia niepodległości Stanów Zjednoczonych. Dla wielu komentatorów to nierealny scenariusz. Prezydent Karol Nawrocki nawołuje do zwarcia szyków i jedności zachodniego świata.

„Historia uczy nas, że ignorowanie imperialnych ambicji Rosji zawsze prowadziło do tragedii. Demokratyczny świat musi zachować jedność w obliczu takich wyzwań. Oczekujemy zaprzestania działań destabilizujących region” – napisał prezydent Karol Nawrocki na X.

Dotychczasowa pomoc Polski dla walczącej Ukrainy jest liczona w miliardach złotych. Tylko do końca 2023 roku wydaliśmy na wszelkie formy wsparcia Ukrainy i jej obywateli mieszkających w Polsce ok. 106 mld złotych. To pięć procent PKB naszego kraju.

TV Trwam News

drukuj