fot. M. Marek/Nasz Dziennik

Ukraina: 50 osób zatrzymano podczas likwidacji namiotów przed parlamentem

50 osób zostało zatrzymanych w trakcie zamieszek przed siedzibą parlamentu Ukrainy w Kijowie, gdy policja wkroczyła w sobotę rano do znajdującego się tam miasteczka namiotowego przeciwników władz – poinformowała policja.

Naczelnik kijowskiej policji Andrij Kryszczenko przekazał, że w wyniku zdarzenia ucierpiało sześciu demonstrantów i czterech policjantów. Miasteczko, które powstało jeszcze w październiku ub. roku, zostało zlikwidowane. Policja oświadczyła, że znalazła w nim przedmioty przypominające granaty i koktajle Mołotowa.

Szef biura prasowego MSW Ukrainy Artem Szewczenko wyjaśnił, że policja weszła do miasteczka w ramach kilku śledztw dotyczących m.in. wcześniejszych zamieszek z udziałem jego mieszkańców. W odpowiedzi na interwencję demonstranci zaczęli podpalać nagromadzone tam opony.

Miasteczko namiotowe znajdowało się na ulicy Hruszewskiego w Kijowie, tuż przy siedzibie Rady Najwyższej (parlamentu) Ukrainy, i poważnie utrudniało ruch w centrum miasta. Powstało ono w październiku jako siedziba sztabu protestów partii Ruch Nowych Sił, byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego.

Polityk ten w 2015 roku otrzymał z rąk prezydenta Petra Poroszenki obywatelstwo ukraińskie i został zaproszony do pracy na stanowisku gubernatora obwodu odeskiego nad Morzem Czarnym. Reformy, które miał tam przeprowadzić, miały być przykładem dla całej Ukrainy.

Jego współpraca z prezydentem trwała do jesieni 2016 roku. Saakaszwili oskarżył wtedy Poroszenkę o wspieranie klanów korupcyjnych i ustąpił z urzędu. Potem założył własną partię, Ruch Nowych Sił, i zaczął domagać się impeachmentu szefa państwa.

Latem 2017 roku Saakaszwili został pozbawiony obywatelstwa Ukrainy. W tym czasie znajdował się za granicą. We wrześniu tego samego roku Saakaszwili nielegalnie przedostał się na Ukrainę z terytorium Polski.

12 lutego b. prezydent Gruzji został odesłany do Polski, która była ostatnim krajem, z którego przybył zza granicy. Po wydaleniu udał się do Holandii, gdzie mieszka jego żona, Holenderka Sandra Roelofs i ich dwaj synowie.

PAP/RIRM

drukuj