fot. PAP/EPA

UE i USA bezsilne wobec Kremla?

Sprawa działań Kremla wobec Ukrainy budzi zainteresowanie całego świata. Niemiecka prasa zwraca uwagę, że Unia Europejska i Stany Zjednoczone nie mają dość silnych nerwów na konfrontację z Rosją.

Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”) informuje o „niebezpiecznej grze Putina”. Jak wskazano, rosyjski prezydent „mógłby się przeliczyć, przywłaszczając sobie Półwysep Krymski”. „Swojego czasu interesom potężnego Kremla zagrażała »praska wiosna«. Dzisiaj, inaczej niż przed pięciu laty w przypadku Gruzji, Putin i jego świta czują elementarne zagrożenie na skutek przewrotu. Ich postępowanie nie jest bezprzykładne – ale jest bezprzykładnie niebezpieczne” – czytamy w artykule „FAZ”, który tłumaczy portal Deutsche Welle. Jak dodano, „Putin swą prośbą o zgodę na interwencję militarną, na którą w sobotę przystała wyższa izba rosyjskiego parlamentu, nie tylko bardzo świadomie sprowokował nowy rząd ukraiński, ale też tych, których Rosja uważa za wrogów w staraniach o strefy wpływów: Unię Europejską, Stany Zjednoczone i NATO”.

Portal Deutsche Welle (DW) przytacza również artykuł ze stołecznego dziennika „Tagesspiegel”. W komentarzu pt. „Teoria chaosu rosyjskiej polityki zagranicznej” zauważono, że kryzys na Krymie to „zainscenizowana prowokacja jak z podręcznika KGB: destabilizuj i przygotuj grunt pod interwencję pod pretekstem ochrony rosyjskiej mniejszości”. „Europa i USA po prostu nie mają już silnych nerwów na konfrontację z Rosją. Rosja jest wprawdzie słabsza pod względem militarnym i gospodarczym w porównaniu z USA i UE. Jednakże w ostatnim czasie w wielu konfliktach zwycięża, ponieważ Putin – inaczej niż Zachód – jest jeszcze gotów uaktywnić zasoby władzy swego kraju i ryzykować” – dodano. Ponadto „Tagesspiegel” zwraca uwagę, że gotowość zaangażowania się w konflikt, przypominająca XIX wiek, bije na głowę postmodernistyczne niezdecydowanie. „I tak niezamierzenie śmiesznie brzmi oświadczenie prezydenta Baracka Obamy, który chce jakoś tam zademonstrować siłę, ale przede wszystkim stara się możliwie nie definiować czerwonej linii. Albo kiedy szefowie dyplomacji Francji, Niemiec i Polski »wyrażają głębokie zaniepokojenie napięciami na Półwyspie Krymskim«” – wskazuje dziennik. „Tagesspiegel” jednocześnie zauważa, że rosyjskie działania wyglądają tak, jakby „Rosja nie była odpowiedzialna jednocześnie za jedno i drugie: za wywołanie napięć tak samo jak za późniejsze »uspokojenie« przez własne wojsko”.

Dziennik „Süddeutsche Zeitung” („SZ”) w komentarzu pt. „Putin bierze sobie, co chce” wskazuje, że prezydent Rosji „tydzień po przełomie w Kijowie sformułował odpowiedź na rewolucję: chce kontrrewolucji. Putin chce zmiany sytuacji na Ukrainie i widocznie jest gotów na największe ryzyko: wojnę. Ta zimna krew przyprawia o dreszcze… Zdecydowany nie tylko na interwencję wojskową, stworzył fakty dokonane na Krymie, zanim uprzedzi go inna potęga militarna”.

Jak zaznacza „SZ”, prezydent Federacji Rosyjskiej wie, że „nikt na Ukrainie, nie mówiąc o Zachodzie, nie potrafi odeprzeć tej interwencji militarnej”. „Zwycięża naga przemoc. Ta bezczelność prezydenta jest bezprzykładna. Człowiek, który sam miesiącami uniemożliwiał humanitarną interwencję w Syrii, zwracając uwagę na suwerenność państwową, teraz łamie prawo międzynarodowe i zleca militarną interwencję na Krymie. (…) Ryzykuje wszystko dla jednego celu: Rosja nie może dalej redukować swojej strefy wpływów. Przewrót w Kijowie traktuje jako porażkę. Jego propaganda przypisuje to faszystom. To jeszcze nie koniec tej dramatycznej eskalacji” – podaje niemiecki dziennik, którego fragmenty artykułu publikuje portal Deutsche Welle.

Jako ostatni artykuł z niemieckiej prasy portal DW przytacza tekst opublikowany w „Der Spiegel”, w którym jego autorzy informują o „dylemacie Europejczyków”. „Ostry kurs wobec Moskwy czy zabiegi dyplomatyczne? Kryzys na Krymie jest bardzo kłopotliwy dla unijnej polityki zagranicznej – i może przynieść Rosji poważne korzyści. Jakie powinny być kolejne kroki?” – zastanawiają się autorzy artykułu w „Der Spiegel”. W przytoczonym przez Deutsche Welle fragmencie napisano: „Rodzaj planu Marshalla dla Ukrainy, który umożliwi jej szczególnie dostęp do rynków unijnych? Albo perspektywa członkostwa w UE dla drugiego co do wielkości kraju Europy? Nadzieje na rychłe członkostwo Barosso właśnie ostudził”. Jednocześnie podkreślono, że także wiele krajów członkowskich sceptycznie ocenia taki krok. ”Nawet z Umową Stowarzyszeniową z Ukrainą, która według oficjalnych deklaracji czeka na podpisanie, wielu polityków w Brukseli najchętniej by poczekało. Rychłe podpisanie jej przed wyborami do PE w maju nie jest sprawą naglącą, priorytetem jest najpierw finansowa sytuacja w Kijowie” – wskazuje „Der Spiegiel”.

NaszDziennik.pl

drukuj