fot. visegradgroup.eu/pl

UE: Austria planuje spotkania m.in. z V4 w sprawie przepisów dotyczących kierowców

Austriacka prezydencja w najbliższych miesiącach planuje spotkania dwustronne m.in. z krajami Grupy Wyszehradzkiej, by przezwyciężać różnice między państwami Unii Europejskiej w sprawie pakietu mobilności, czyli przepisów dotyczących kierowców w transporcie międzynarodowym.

„Będę chciał przeprowadzić wiele indywidualnych rozmów i potem w mniejszych grupach sprawdzić, czy możliwe jest wynegocjowanie porozumienia” – powiedział w środę w Wiedniu na spotkaniu z unijnymi korespondentami austriacki minister transportu Norbert Hofer.

Chodzi o propozycję Komisji Europejskiej z maja 2017 r., która obliguje firmy transportowe do stosowania płacy minimalnej wobec kierowców wykonujących przewozy międzynarodowe. Zgodnie z projektem ma być ona stosowana, jeśli kierowca spędzi więcej niż trzy dni w miesiącu w danym kraju. To część propozycji określanej jako pakiet mobilności. Polska mocno sprzeciwia się tym rozwiązaniom.

„Znalezienie równowagi w tej sprawie pomiędzy państwami sojuszu drogowego a krajami Grupy Wyszehradzkiej nie będzie łatwe. Pytanie brzmi, do jakiego stopnia prawo powinno pozostać liberalne, i to pytanie wymaga mądrej odpowiedzi. Kraje wyszehradzkie (…) chcą wykorzystywać niskie ceny na rynkach w krajach, gdzie koszty pracy są dość wysokie, gdzie jest wiele wymagań dotyczących zabezpieczenia społecznego. (…) Będziemy musieli znaleźć kompromis” – mówił austriacki minister.

O tym, że nie będzie to łatwe, świadczą losy tej propozycji w Parlamencie Europejskim. Na początku czerwca komisja transportu PE opowiedziała się za tym, aby przewoźnicy drogowi w transporcie międzynarodowym nie byli objęci dyrektywą o pracownikach delegowanych. Rozwiązanie to było korzystne z punktu widzenia interesów gospodarczych Polski. Stanowisko komisji zostało jednak odrzucone przez cały europarlament.

Równolegle prace nad swoim stanowiskiem starają się wypracować państwa członkowskie. W Radzie UE jest jednak znaczący podział w tej sprawie, bo nie wszystkim stolicom podobają się projekty, które na stole położyła Komisja Europejska. Podziały przebiegają nie tylko według linii Wschód-Zachód, bo restrykcjom, którymi mieliby zostać objęci kierowcy w transporcie międzynarodowym, sprzeciwia się np. Hiszpania.

Austriacka prezydencja stawia sobie za cel wypracowanie stanowiska krajów UE w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Ma na to sporo czasu, bo spotkanie ministrów odpowiedzialnych za transport zaplanowane jest na grudzień. We wrześniu odbędzie się nieformalne posiedzenie Rady UE, na którym sprawa również ma być omawiana, jednak bez podejmowania żadnych decyzji.

„Będziemy musieli znaleźć kompromis. Będziemy w czasie naszej prezydencji podążać w kierunku rozwiązań, z którymi wszyscy będą w stanie żyć” – oświadczył Norbert Hofer.

Zastrzegający sobie anonimowość austriaccy dyplomaci przyznają jednak, że będzie to bardzo trudne zadanie.

„To bardzo skomplikowany temat, w którym jest wiele emocji. Stanowiska państw członkowskich nie zmieniają się od miesięcy” – powiedział PAP jeden z przedstawicieli rządu w Wiedniu.

Transport drogowy to branża, w której polscy przewoźnicy w Europie radzą sobie bardzo dobrze. To ważna gałąź gospodarki, która tworzy w Polsce dziesiątki tysięcy miejsc pracy. Jest również istotna w wielu innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. KE chce objąć firmy transportowe przepisami dotyczącymi pracowników delegowanych. Oznaczałoby to, że po kilku dniach od przekroczenia granicy kierowca podlegałby prawu pracy państwa, w którym przebywa. Zwiększyłoby to koszty działalności polskich firm. Na takie rozwiązanie naciskają m.in. Francja i kraje Beneluksu. Krytycy wskazują, że jest to przejaw protekcjonizmu gospodarczego krajów Zachodu, które chcą wypchnąć ze swoich rynków bardziej konkurencyjne firmy z Polski i innych krajów.

PAP/RIRM

drukuj