[TYLKO U NAS] Jan M. Jackowski: Polska jest karana za to, że prowadzi politykę podmiotową, a nie wasalną, jak za poprzednich rządów

Jesteśmy karani za to, że prowadzimy politykę podmiotową, a nie wasalną, jaką prowadzono w poprzednich latach. Prowadzono ją na zasadzie, że rząd pana Tuska czy pani Kopacz po prostu cicho siedział przy stole i liczył na to, że jakieś resztki z pańskiego stołu spadną i tym się pożywimy – podkreślił Jan Maria Jackowski, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w rozmowie z red. TV Trwam News Piotrem Krupą.

W Parlamencie Europejskim planowana jest dziś debata nt. projektu dokumentu, który ma uruchomić art. 7 wobec Polski. Pismo przygotowała Komisja Europejska. Jan Maria Jackowski zaznaczył, że wszystko wskazuje na to, iż jesteśmy na dobrej drodze ku polepszeniu relacji z KE.

– Po czasie Komisja Europejska doszła do refleksji, że uruchomienie tego artykułu – emocjonalne i bez żadnych podstaw merytorycznych oraz traktatowych – naraziło na szwank prestiż Komisji Europejskiej. Widać wyraźnie po deklaracji poszczególnych krajów, że uruchomienie tej procedury i doprowadzenie jej do takiego końca, jakiego chciała KE, jest nierealne. W związku z tym trwają próby politycznego rozwiązania tej kwestii i stąd takie sygnały z Brukseli (…). Widzimy, że jest próba wygaszenia tego sporu – akcentował senator.

Polityk zwrócił uwagę, że w tym sporze ważna jest motywacja Komisji Europejskiej. Dodał, iż nadal istnieją federalistyczne zapędy, aby utworzyć w Europie „superpaństwo”. Stąd Komisja Europejska wszelkimi sposobami próbuje poszerzać zwoje władztwo wykraczając poza materię traktatów (na podstawie, których działa) i uzurpuje sobie władzę, do której absolutnie traktatowo nie ma prawa – wskazał Jan Maria Jackowski.

– Uruchomienie art. 7 należy rozpatrywać w tych kategoriach. Widzimy wyraźnie, że sytuacja w Niemczech się zmieniła. Pani Merkel od września nie może sformułować rządu, zmieniła ton, nastawienie w swoich dokumentach. Wycofała się z bezwzględnego poparcia dla polityki francuskiej, która chciała tworzyć Europę dwóch prędkości i karać takie kraje, jak Polska. W Niemczech jest zmiana tonu. Wymusiło to życie i błędy Angeli Merkel. To ona zaprosiła i doprowadziła do niekontrolowanego napływu nielegalnych, zarobkowych migrantów do Unii Europejskiej. Jej słaby wynik w wyborach parlamentarnych w Niemczech, jej słaba pozycja w Niemczech, to pokłosie jej własnych decyzji – mówił senator.

Polityk podkreślił, że Polska od początku wszystkich kryzysów, które trapiły Unię Europejską – miała rację.

– Tak naprawdę jesteśmy karani za to, że prowadzimy teraz politykę podmiotową, a nie wasalną, jaką prowadzono w poprzednich latach. Powadzono ją na zasadzie, że rząd pana Tuska czy pani Kopacz po prostu cicho siedział przy stole i liczył na to, że jakieś resztki z pańskiego stołu spadną i tym się pożywimy. Za to byliśmy chwaleni: za spolegliwość i za to, że wielcy gracze UE mogli wykorzystywać Polskę do swoich celów. W nagrodę Donald Tusk został przewodniczącym Unii Europejskiej, bo gdyby nie kaprys Angeli Merkel – nigdy by tym przewodniczącym nie został. A skoro został, to znaczy, że jest wygodny dla polityki niemieckiej – podsumował senator Prawa i Sprawiedliwości.

RIRM

drukuj