fot. PAP/Newscom

[TYLKO U NAS] Uczestniczka zajść z 6 stycznia w USA: W czasie modlitwy i śpiewów rzucano w tłum petardy i użyto gazu łzawiącego. Bezbronnych ludzi potraktowano gniewem i agresją

To, co przekazują media w kontekście zajść w USA z 6 stycznia jest bardzo krzywdzące dla osób, które włożyły wiele trudu, by w spokoju zaapelować do rządu. W czasie modlitwy i śpiewów rzucano w tłum petardy z gazem pieprzowym, a później użyto gazu łzawiącego. To nie jest demokracja, to nie jest wolność słowa. Bezbronnych ludzi potraktowano gniewem i agresją – powiedziała pani Renata, uczestniczka wydarzeń, w środowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

W mediach pojawiło się wiele fałszywych informacji dot. zajść, do jakich doszło 6 stycznia przed Kapitolem. Pani Renata była świadkiem tamtych wydarzeń i opisała je na antenie Radia Maryja.

– To, co przekazują media, jest bardzo krzywdzące dla tych, którzy włożyli wiele trudu, aby przybyć na miejsce. Na spotkanie przyjechali m.in. weterani z Normandii, młodzież czy studenci. Byli ludzie reprezentujący cały przekrój społeczeństwa amerykańskiego. (…) Pojechaliśmy tam, ażeby zaapelować do amerykańskiego rządu o ujawnienie prawdy odnośnie sfałszowanych wyborów prezydenckich. (…) Kiedy przybyliśmy, wzięliśmy udział w przemówieniu prezydenta Donalda Trumpa. Później poprosił on nas, żebyśmy spokojnie, w sposób patriotyczny przeszli z okolic Białego Domu do Kapitolu, aby dodawać otuchy w nadziei, że nasi reprezentanci staną w prawdzie i złożą obiekcje ws. certyfikacji sfałszowanych wyborów – powiedziała gość Radia Maryja.

Pani Renata wyjaśniła, że „6 stycznia było kulminacją kilkudniowych spotkań, które odbyły się w tej samej intencji. Pierwsza część spotkania w Święto Trzech Króli miała miejsce między Białym Domem a Kapitolem”.

– Atmosfera tam była radosna, świąteczna. Ludzie śpiewali, chodzili z flagami. Przyjechały różne grupy narodowe. (…) Byliśmy pełni nadziei i oczekiwania. Po skończeniu prezydenckiego przemówienia przemarszowaliśmy pod Kapitol. Tam było słychać petardy ostrzegawcze, które miały nas zastraszyć, abyśmy zawrócili i nie szli na łączkę, która jest przed Kapitolem. Atmosfera zrobiła się poważna, była pełna zadumy. Grupa niedaleko nas zaczęła odmawiać „Ojcze nasz”. Rozpoczęliśmy modlitwą nasze trwanie jako krzewiciele prawdy. Śpiewaliśmy hymn narodowy oraz hymny patriotyczne, ludzie skandowali „USA” – opowiadała.

Później posypały się kolejne petardy. Działo się to w czasie naszych modlitw, śpiewów patriotycznych – kontynuowała gość „Aktualności dnia”.

– Była tam z dzieckiem, które chodzi do siódmej klasy. Po pierwszych petardach się trochę zląkł, ale wytłumaczyłam mu, że nie robimy nic złego i jesteśmy tam z ważnych powodów. Reprezentowaliśmy naród amerykański, który domaga się prawdy i sprawiedliwości od rządu, który powinien nas godnie reprezentować. Myślałam, że nie podniosą ręki na zebrane tam matki i dzieci. (…) Niestety, rzucono w tłum petardy z gazem pieprzowym, a później użyto gazu łzawiącego. Wiele ludzi zaczęło reagować, upadało czy wołało o pomoc. (…) Rzucono to na ludzi spokojnie stojących. To nie do pomyślenia. To nie jest demokracja, to nie jest wolność słowa. Nie powinno być tak, żeby tak reagować na bezbronnych ludzi. Wszyscy byli potraktowali gniewem i agresją ze strony policji – podkreśliła pani Renata.

Całą audycję można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj