fot. PAP/EPA

Rozmowy pokojowe czy eskalacja konfliktu? USA i Iran w niebezpiecznym klinczu

Napięte relacje na linii Waszyngton-Teheran i zbieżne stanowiska obu państw w sprawie rozmów pokojowych – tak wygląda obecny obraz wojny na Bliskim Wschodzie. W tle pojawiają się ostrzeżenia z obu stron konfliktu. Prezydent USA, Donald Trump, grozi przejęciem irańskiej ropy.

Wciąż napięte są relacje między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Prezydent Donald Trump w wywiadzie dla „Financial Times” wprost deklaruje chęć przejęcia kontroli nad irańską ropą. Mowa o wyspie Chark. Jest to strategiczna irańska wyspa w Zatoce Perskiej, pełniąca funkcję głównego terminala eksportu ropy naftowej. Jednocześnie amerykański przywódca twierdzi, że rozmowy z Teheranem posuwają się naprzód w błyskawicznym tempie. Wyznacza Iranowi termin do 6 kwietnia na podjęcie decyzji ws. porozumienia.

Mieliśmy dziś bardzo dobre negocjacje z Iranem, zdobywając wiele z tego, co powinni byli nam dać już dawno temu. Zobaczymy, jak to się potoczy – mówi prezydent Donald Trump.

Innego zdania jest Iran. Ministerstwo Spraw Zagranicznych tego kraju zaprzecza bezpośrednim rozmowom z USA, a żądania określa nierealistycznymi.

– Żądania Stanów Zjednoczonych były bardzo wygórowane, nierealne i nielogiczne. Spotkania, jakie Pakistan organizuje z krajami sąsiednimi, stanowią po prostu ramy, które sam ustanowił. Nie braliśmy udziału w tych rozmowach – oświadcza rzecznik MSZ Iranu, Esmaeil Baghaei.

Sytuacja zaognia się w strategicznej Cieśninie Ormuz. Iran wciąż blokuje ten kluczowy szlak. Teheran potwierdza jednocześnie śmierć dowódcy marynarki Korpusu Strażników Rewolucji, odpowiedzialnego za operację blokady Cieśniny. Trump ponownie wzywa Iran do odblokowania tego szlaku.

„Jeśli Cieśnina Ormuz nie zostanie natychmiast >>otwarta dla biznesu<<, zakończymy nasz uroczy >>pobyt<< w Iranie, wysadzając i całkowicie niszcząc wszystkie ich elektrownie, szyby naftowe i wyspę Chark” – grozi prezydent Donald Trump.

Tymczasem Iran grozi atakami na izraelskie i amerykańskie uczelnie na Bliskim Wschodzie. W obawie o bezpieczeństwo niektóre uniwersytety przechodzą na tryb zdalny. Do rozmów pokojowych i zakończenia konfliktu ponownie wzywają Chiny. Trump jednak wzmacnia siły USA na Bliskim Wschodzie. Według „Washington Post” Pentagon od tygodnia przygotowuje plany lądowej inwazji na Iran. Eksperci wskazują, że nie można tego wykluczyć.

– Prawdopodobnie mielibyśmy do czynienia z masakrą amerykańskich żołnierzy. Jeżeli nawet Trump ma takie pomysły, to one są politycznie dla niego samobójcze. (…) Popularność Trumpa i tak jest niska. Poparcie dla wojny w Iranie jest bardzo małe – wskazuje politolog dr Bogdan Pliszka.

Inwazja lądowa na Iran wiązałaby się z dużą eskalacją konfliktu. Politolog prof. Jarosław Jarząbek zauważa, że powodem rozpoczęcia tego konfliktu była przede wszystkim polityka izraelska.

– Izraelowi chodziło przede wszystkim o to, żeby Iran zniszczyć jako mocarstwo, żeby całkowicie pozbawić Iran możliwości oddziaływania regionalnego, przede wszystkim jakiegokolwiek oddziaływania na sam Izrael. I to było faktycznym powodem, dla którego Izrael wciągnął Stany Zjednoczone w wojnę – podkreśla prof. Jarosław Jarząbek.

Wojna na Bliskim Wschodzie rozpoczęła się 28 lutego. Początkowo Donald Trump zapewniał, że inwazja na Iran potrwa około czterech tygodni.

TV Trwam News

drukuj