fot. flickr.com

[TYLKO U NAS] T. Pitucha: Środowiska LGBT chcą obarczać całe społeczeństwo winą za ich wewnętrzny konflikt

Kwestionowanie postaw naturalnego porządku świata, który stworzony przez Boga składa się z kobiet i mężczyzn, jest w istocie występowaniem przeciwko Bogu. Z tego rodzą się wewnętrzne konflikty sumienia wielu osób ze środowiska LGBT, które pchają ich do tego, by manifestować i obarczać całe społeczeństwo winą za ich wewnętrzny konflikt – akcentował Tomasz Pitucha, radny miasta Lublin, podczas „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Tomasz Pitucha od początku przeciwstawia się tzw. marszom równości w Lublinie, czyli inicjatywie lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów. W rozmowie na antenie Radia Maryja zauważył, że postulaty środowisk LGBT są coraz bardziej widoczne. Podczas drugiego marszu, który odbył się pod koniec września, uczestnicy nie kryli już prawdziwego przesłania wydarzenia, co miało miejsce za pierwszym razem.

– Od roku, kiedy uczyniłem krytyczny wpis na facebook’u, bardzo dużo się zmieniło. Przede wszystkim zmieniło się już przesłanie marszu. Kiedy otrzymałem pozew do sądu, brzmiał, że pomówiłem organizatora o to, że marsz promuje homoseksualizm i pedofilię. Pan Staszewski próbował udowadniać w sądzie, że homoseksualizmu nie można promować i dlatego uważa moją wypowiedź za pomówienie. W tym roku marsz przeszedł już w sposób jawny pod innymi hasłami niż w ubiegłym. Rok temu było to hasło tolerancji dla wszystkich (…). W tym roku marsz przeszedł pod hasłem: „Wielka promocja homoseksualizmu +”. Dodatkowe hasła, jak rozumiem, są postulatami środowisk LGBT: „małżeństwo jednopłciowe”, „zakaz terapii reparatywnej homoseksualizmu”, „bezproblemowa korekta płci” – to hasła, które w przestrzeni publicznej są niesione na sztandarach przez środowiska LGBT. To pokazuje, jak bardzo kłamliwy był zarzut, który postawił mnie w stan oskarżenia w sądzie karnym za niby pomówienie – mówił Tomasz Pitucha.

Radny Prawa i Sprawiedliwości Lublina złożył w piątek apelację od lipcowego wyroku sądu, który uznał wówczas, że „znieważył organizatora manifestacji”.

– Sąd dopuścił do tego, by również w tym roku przeszedł marsz w Lublinie, mimo obiektywnych przyczyn, które powinny go powstrzymać. W moim przypadku sąd odrzucił wszystkie zeznania świadków obrony. Świadków, z których większość miała tytuły naukowe doktorów, doktorów habilitowanych czy profesorów, a których opinie podparte były badaniami empirycznymi, opracowaniami naukowymi. Sąd uznał, że w szeroki sposób wypowiadali się nt. marszów i problemu LGBT, natomiast były to ich subiektywne opinie. Z drugiej strony sąd przyjął a priori wszystkie opinie świadków oskarżenia, które nie były podparte niczym, całkowicie subiektywne. Sąd bez uzasadnienia odrzucił całą linię obrony, uznając, że ja w sposób arogancki, zaplanowany, z premedytacją pomówiłem pana Bartosza Staszewskiego – powiedział.

To pokazanie, że ciągle mamy o co walczyć – wskazał gość Radia Maryja. Moim mottem życiowym, ale także tegorocznym hasłem wyborczym jest: „Konsekwentnie rodzina” – dodał.

– Pomimo tego, że ostatnie cztery lata rządów prawicy, ludzi obozu Prawa i Sprawiedliwości pokazały, jak wiele dało się zrobić dla rodzin, to w moim przekonaniu ta zasadnicza walka o rodzinę odbywa się na płaszczyźnie ideologicznej, aksjologicznej i religijnej. Kwestionowanie postaw naturalnego porządku świata, który jako świat stworzony przez Boga składa się z kobiet i mężczyzn, jest w istocie występowaniem przeciwko Bogu. Z tego rodzą się wewnętrzne konflikty sumienia wielu osób ze środowiska LGBT, które pchają ich do tego, by manifestować i obarczać całe społeczeństwo winą za ich wewnętrzny konflikt – akcentował kandydat do Sejmu RP.

Cała rozmowa z radnym Tomaszem Pituchą dostępna jest [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj