fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] S. Michalkiewicz: Przebieg wyborów prezydenckich na Ukrainie może zapowiadać podobne wydarzenia w Polsce w 2020 r.

Wynik wyborów prezydenckich na Ukrainie dowodzi nie tylko, że alternatywa dla wyborców została przygotowana prawidłowo, ale w dodatku – że ten, który ją przygotował, postanowił zakpić sobie  z Ukraińców. Podobnie jak w swoim czasie generał Czesław Kiszczak zakpił sobie z Polaków, dopuszczając, by prezydentem Polski został Lech Wałęsa. Przebieg wyborów prezydenckich na Ukrainie może zapowiadać podobne wydarzenia w Polsce w 2020 r. – wskazał red. Stanisław Michalkiewicz w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja.

Stanisław Michalkiewicz odniósł się do wyborów prezydenckich na Ukrainie, które zdecydowaną większością głosów wygrał komik Włodzimierz Zełeński.

– Nowy ukraiński prezydent-elekt, uważany jest za wynalazek żydowskiego oligarchy Igora Kołomyjskiego, który dlaczegoś obraził się na prezydenta Poroszenkę. Wprawdzie prezydent Poroszenko też jest Żydem, ale tylko w połowie, podobnie jak znany rosyjski polityk Włodzimierz Żyrynowski, w połowie legitymujący się pochodzeniem prawniczym („matka Rosjanka, ojciec prawnik”), więc przynajmniej pod tym względem Włodzimierz Żeleński ma nad nim przewagę, podobnie jak premier Włodzimierz Hrojsman. O ile poprzedni premier Arszenik Jaceniuk był zaledwie podejrzewany o żydowskie pochodzenie, o tyle premier Włodzimierz Hrojsman już o nic podejrzewany być nie musi – mówił redaktor.

Felietonista Radia Maryja zaznaczył, że nowy ukraiński prezydent nie ma żadnego doświadczenia politycznego. Ale może o to właśnie chodzi? – dodał.

– Nie tylko dlatego, że  w przypadku ukraińskich polityków polityczne doświadczenie jest najlepszą rekomendacją, ale również,  a może nawet przede wszystkim, że względu na pewne prawidła demokracji. Jak twierdził wybitny klasyk demokracji Józef Stalin, ważniejsze od tego, kto głosuje, jest to, kto liczy głosy, a jeszcze ważniejsza jest prawidłowa alternatywa polityczna dla wyborców. A po czym poznać, czy alternatywa została przygotowana prawidłowo? Po tym, że bez względu na to, kto wybory wygra – będą one wygrane. Wynik wyborów prezydenckich na Ukrainie dowodzi nie tylko, że i tym razem  alternatywa dla wyborców została przygotowana prawidłowo, ale w dodatku – że ten, który ją przygotował, postanowił zakpić sobie  z Ukraińców, podobnie jak w swoim czasie generał Czesław Kiszczak zakpił sobie z Polaków, dopuszczając, by prezydentem Polski został Lech Wałęsa – wskazał.

Myślę zresztą, że nie tylko o kpinę tu chodziło, ale również o dyskretne przekazanie społeczeństwu ukraińskiemu pewnej informacji – powiedział  Stanisław Michalkiewicz.

– „Podstawiliśmy wam na prezydenta kompletnego naturszczyka, więc chyba sami rozumiecie, że on będzie tylko figurantem, za którego plecami będą  wami rządzić starsi i mądrzejsi”. W przypadku Lecha Wałęsy sprawdziło się to w stu procentach, więc dlaczego nie miałoby sprawdzić się w przypadku pana prezydenta Włodzimierza Żeleńskiego? – akcentował redaktor.

Kto zatem będzie rządził Ukrainą?

– Myślę, że ci, którzy rządzili nią dotychczas, to znaczy – oligarchowie. Są oni kimś w rodzaju udzielnych książąt, którzy kontrolują własne terytoria, a nawet mają własne wojska. Demokracja polityczna na Ukrainie jest tylko atrapą, za którą funkcjonuje kompromis zawarty między oligarchami, a prezydent jest tylko notariuszem tego kompromisu. To stwarza kłopotliwe sytuacje dla naszych dygnitarzy, którzy przez Naszego Najważniejszego Sojusznika  są zmuszeni do podlizywania się rządowi w Kijowie, nawet gdy robi on Polsce różne upokarzające psikusy. Toteż i teraz nasi dygnitarze jeszcze nie wiedzą, co myślą. Czy mianowicie mają się radować ze zwycięstwa pana Włodzimierza Żeleńskiego, czy też przeciwnie – nie radować? To niezdecydowanie może wynikać z faktu, że pani Żorżeta Mosbacher  w ostatnich dniach pochłonięta była obchodzeniem świąt Pesach, które  w jej mniemaniu jest powszechnie obchodzone w całej Polsce na pamiątkę wyjścia Izraelitów z niewoli egipskiej – ale jak pani Żorżeta wróci do rzeczywistości, to i nasi dygnitarze już będą wiedzieli, co tak naprawdę myślą – powiedział.

Felietonista z zaniepokojeniem zwrócił uwagę, iż przebieg wyborów prezydenckich na Ukrainie może zapowiadać podobne wydarzenia w Polsce w 2020 roku.

– Jak wiadomo, w przyszłym roku wybory prezydenckie będą odbywać się i u nas. Jest bardzo prawdopodobne, że rywalem urzędującego prezydenta, pana Andrzeja Dudy, będzie były premier Donald Tusk, faworyt Naszej Złotej Pani. Jeśli wygra pan Andrzej Duda, to będzie to nieomylny znak, że zakpił sobie z nas Nasz Najważniejszy Sojusznik, a jeśli wygra Donald Tusk – że zakpiła sobie z nas Nasza Złota Pani – ocenił Stanisław Michalkiewicz.

Cały felieton red. Stanisława Michalkiewicza dostępny jest [tutaj].

RIRM

drukuj