fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] R. Czarnecki: Część przedstawicieli państw obszaru postsowieckiego z różnych powodów współpracuje z Rosją

Rada Europy liczy 45 państw. Jest tam szereg państw obszaru postsowieckiego, dawnych republik Związku Sowieckiego i część z nich, ich przedstawiciele, z różnych powodów, czasem ze strachu, czasem z powodu interesu prywatnego czy politycznego, współpracują z Rosją – powiedział w czwartkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja europoseł Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki.

Rosja odzyskała prawo głosu w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy, które utraciła przed pięcioma laty po aneksji Krymu. Natomiast wczoraj delegacje Polski, Estonii, Litwy, Łotwy, Ukrainy, Gruzji i Słowacji opuściły obrady Zgromadzenia Parlamentarnego RE ze względu na bezwarunkowe włączenie delegatów rosyjskich do zgromadzenia.

Ryszard Czarnecki zwrócił uwagę, że doszło do tego tydzień po tym, gdy szczyt Rady Europejskiej w Brukseli przegłosował przedłużenie sankcji wobec Rosji na kolejne pół roku.

– Te sankcje zresztą są właśnie co sześć miesięcy, od pięciu już lat, przedłużane. Jak widać, łatwiej było przerwać ten kordon sanitarny, tę izolację Moskwie w instytucji, która jest znacznie większa niż UE. Rada Europy liczy 45 państw. Jest tam szereg państw obszaru postsowieckiego, dawnych republik Związku Sowieckiego i część z nich, ich przedstawiciele, z różnych powodów, czasem ze strachu, czasem z powodu interesu prywatnego czy politycznego, współpracują z Rosją – wyjaśnił europoseł PiS.

Można spodziewać się, że dojdzie do próby ostracyzmu wobec delegacji rosyjskiej ze strony znaczącej części Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy – ocenił gość „Aktualności dnia”. Określone działania podejmie również Rosja – dodał.

– Myślę, że Rosja będzie uaktywniać swoich lobbystów, przyjaciół w strukturach Unii Europejskiej tak, aby dążyć do ograniczenia sankcji, zawieszenie czy nawet zlikwidowania, choć mam wrażenie, że nie będzie to dla niej proste. Kolejna decyzja w tej sprawie nastąpi na grudniowym szczycie UE w Brukseli – zaznaczył polityk.

W niedzielę 30 czerwca ma się odbyć specjalny szczyt UE poświęcony obsadzeniu pięciu najważniejszych unijnych stanowisk. W tym kontekście Ryszard Czarnecki podkreślił, że istotne znaczenie może mieć szczyt G20 w Japonii, który rozpocznie się jutro.

– Na pewno prezydent Macron z panią kanclerz Merkel mogą dobić targu. Jest prawdopodobne, ale oczywiście, jak wiadomo, jest takie powiedzenie, że „kto na konklawe wchodzi Papieżem, wychodzi kardynałem”, więc na razie jeszcze nie ma co mówić, że ktoś na pewno będzie szefem KE, ale Francja forsuje kandydaturę byłego komisarza, (…) obecnie negocjatora warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z UE ze strony Brukseli, pana Michela Barniera. Niemcy oponują, ale mam wrażenie, że taktycznie po to, żeby uzyskać dla siebie tekę szefa Europejskiego Banku Centralnego (…) bądź też szef europarlamentu dla Niemca lub Niemki – wskazał gość „Aktualności dnia”.

Ze względu na kadencje Donalda Tuska i Jerzego Buzka na czołowych stanowiskach w UE obecnie Polska nie ma praktycznie szans na najważniejsze funkcje w obecnej kadencji, jednak nie jest wykluczone, iż czołowe stanowiskach w strukturach wspólnoty uzyska przedstawiciel Europy Środkowo-Wschodniej – akcentował eurodeputowany PiS.

– Mówi się o kandydaturach dwóch osób z naszego regionu np. w kontekście szefa Rady Europejskiej bądź wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej odpowiedzialnego za politykę zewnętrzną, zagraniczną i sprawy bezpieczeństwa, czyli szefa unijnej dyplomacji. Tu się wymienia nazwiska obecnej prezydent Chorwacji Kolindy Grabar-Kitarović, bardzo dobrze zaprzyjaźnionej, mającej świetne relacje z panem prezydentem Andrzejem Dudą, a także byłej już – przez dwie kadencje – prezydent Litwy Dalii Grybauskaite – powiedział.

Polityk odniósł się również do informacji podawanych przez m.in. media w Polsce, że nasz kraj wraz z dwoma innymi państwami złożyły weto wobec propozycji tzw. neutralności klimatycznej.

– Tych państw według mojej wiedzy (…) było aż siedem, czyli z Grupy Wyszehradzkiej Polska, Czechy, Węgry, z krajów bałtyckich Litwa i Estonia oraz z Bałkanów Rumunia, która w tej chwili ma prezydencję w UE, oraz Chorwacja. Siedem państw, pomijając Wielką Brytanię, która wychodzi z UE – to jest siedem państw na dwadzieścia siedem, a więc ponad 25 proc. To jakby pokazuje, że tutaj uderza się w interesy nie tylko naszego kraju, ale całego regionu i te kraje muszą się wspólnie bronić – podsumował Ryszard Czarnecki.

Całą rozmowę z europosłem Ryszardem Czarneckim w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj