fot. PAP/EPA

Spotkanie przywódców USA i Rosji

Prezydenci Stanów Zjednoczonych i Rosji spotkają się dziś w Genewie. Przywódcy obu państw mają omówić m.in. przyszłość dwustronnych stosunków, walkę z pandemią COVID-19, problemy związane ze strategiczną stabilnością nuklearną oraz konflikty regionalne.

Joe Biden ma poruszyć kwestię reżimu Aleksandra Łukaszenki na Białorusi, którego Moskwa jest głównym wsparciem. Ma również żądać od Władimira Putina uwolnienia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego.

Obaj prezydenci nie oczekują jednak od szczytu znaczącego przełomu w relacjach między państwami.

Dr Radosław Tyślewicz z Akademii Marynarki Wojennej podkreśla, że wszelkie próby poprawy stosunków z Rosją podejmowane przez USA są odbierane przez ten kraj jako akt słabości.

– Kiedy Joe Biden ogłosił, że zamierza zmniejszyć sankcje na Nord Stream 2, dosłownie dwa dni później mieliśmy sytuację z samolotami pasażerskimi zmuszonymi do lądowania na Białorusi, a potem w Rosji. Potwierdza to, że Joe Biden próbował okazać dobry gest, pozwalając Rosji na dokończenie strategicznych inwestycji. Jednak jak zwykle w zamian za to nie otrzymał odpowiedzi w postaci gestu dobrej woli i normalizacji stosunków. Rosja dopuściła się eskalacji przemocy, podkreślając swoją pozycję. Ponadto pokazała to, gdzie sięga jej strefa wpływów. Jest to kolejna próba wypchnięcia USA ze strefy Europy Wschodniej – mówi dr Radosław Tyślewicz.

Szczyt w Genewie stanowi zakończenie pierwszej zagranicznej podróży Joe Bidena. W czasie jej trwania prezydent wziął udział także w szycie G7 w Wielkiej Brytanii oraz szczycie NATO w Brukseli.

RIRM

drukuj